Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 661 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Jakiej kultury chce miasto Bydgoszcz?

wtorek, 03 lutego 2015 11:27
Skocz do komentarzy

Miasto Bydgoszcz podpisało nową umowę najmu na lokal po Kawiarni Artystycznej "Węgliszek". Z informacji, które do nas dochodzą wynika, że powstanie w tym miejscu lokal gastronomiczny, nie mający nic wspólnego z dawnym "Węgliszkiem". Czym było to miejsce? Niech odpowiedzią będą goście, którzy tu występowali: Allen Ginsberg, Julia Hartwig, Jerzy Sulima-Kamiński, Kazimierz Hoffmann, Marcin Świetlicki, Jacek Podsiadło, Wojciech Wencel i wielu, wielu innych. Dodajmy, że spotkania odbywały się pod auspicjami bydgoskich instytucji kultury, na ogół Miejskiego Ośrodka Kultury.

 

"Węgliszek" był niekwestionowanym centrum życia literackiego Bydgoszczy. Odbywały się tu nie tylko spotkania autorskie, koncerty, kipiało tu również życie towarzyskie, toczyły się dyskusje, nierzadko gorące. Pamiętam wieczór sprzed mniej więcej dziesięciu lat, na którym zaprezentowali się poeci z antologii "Mówi Bydgoszcz", wśród nich Grzegorz Kaźmierczak czy niżej podpisany. Ludzie siedzieli na schodkach, bo nie było już miejsc przy stolikach. Równie tłumnie było na wieczorze Jacka Podsiadły i Tomasza Różyckiego. To była prawdziwa kawiarnia - forum wymiany myśli, ale też przytulne miejsce, w którym można było posiedzieć przy barze, pokrzepić się czymś mocniejszym, a przy okazji posłuchać dobrej muzyki płynącej z odtwarzacza albo granej na żywo.

 

Tego wszystkiego już nie ma. "Węgliszek" pod rządami nowego najemcy przestał interesować się literaturą. Lokal zmienił profil na muzyczny. Wtopił się w otoczenie, był jedną z wielu podobnych knajpek na starym mieście. Teraz słyszymy, że nowym najemcą ma być właściciel jednego z bydgoskich hoteli. W sąsiedztwie posiada już inną knajpkę. Nie wyróżnia się ona niczym szczególnym. To jednak kwestia gustu. Kluczowe jest to, że miasto Bydgoszcz lekką ręką pozbyło się instytucji kulturalnej z tradycjami. Mam wrażenie, że samo słowo "tradycja" naszym urzędnikom od kultury źle się kojarzy. Wystarczy poczytać wydawany przez Miejskie Centrum Kultury "Bydgoski Informator Kulturalny" - - pełen ironicznego jadu wobec kultury, która niekoniecznie chce gonić za nowinkami, a jednocześnie pełen pień nad rzekomymi "eksperymentami", które zwykle okazują się żałosnym epigoństwem.

 

"Węgliszek" jest kolejnym, po Cafe Pianola, miejscem które wymazano z kulturalnej mapy Bydgoszczy. Co pozostało? Miejskie Centrum Kultury, swoisty kombinat, który próbuje łączyć funkcje biurowe z artystycznymi. Wernisaże odbywają się w nim w asyście ludzi, którzy wchodzą i wychodzą do budynku w innych niż wernisażowe, celach. Jest "Cafe Szpulka", która tylko udaje kawiarnię, a jest w istocie bufetem dla "pracowników kultury".

 

Instytucja spotkania autorskiego, podstawowa forma kontaktu pisarzy z czytelnikami, praktycznie zniknęła z pejzażu Bydgoszczy. Ktoś powie: przecież na Wyżynach działa kawiarnia literacka prowadzona przez Barbarę Jendrzejewską. Chwała jej za to, ale osiedle Wyżyny to jednak nie stare miasto, tutaj nie stworzy się klimatu kawiarni literackiej z prawdziwego zdarzenia.

 

No dobrze, mamy też Galerię Wspólną (należącą do MCK-u) nad dawnym "Węgliszkiem". Jednak to kolejny ersatz. Kilka amfiladowo połączonych pokoi. Gdy w jednym odbywa się spotkanie autorskie (bardzo rzadko, bo to miejsce opanowane przez plastyków), to w drugim zażarcie terkoczą telefon z faksem. Nie ma tam też wyszynku, a przecież to przy stolikach zawsze toczyło się życie towarzysko-kulturalne! Nie stworzy się klimatu zza urzędniczego biurka.

 

Wszystko, o czym piszę, można wytłumaczyć moim resentymentem. Owszem, pamiętam czasy, kiedy w prasie codziennej ukazywały się relacje ze spotkań autorskich (tak jak dziś namiętnie relacjonowane są konferencje prasowe polityków). Pamiętam też Kawiarnię Artystyczną "Węgliszek", w której poznałem Zdzisława Prussa, Kazimierza Hoffmanna i wielu, wielu innych znamienitych twórców, nie tylko z kręgu literatury. "Węgliszek" sprzyjał inicjacji w świat kultury. Pewnie nie byłbym dziś tu gdzie jestem i tym, kim jestem, gdyby nie te kawiarniane "uniwersytety".

 

Ze smutkiem konstatuję, że Bydgoszcz, miasto które zawsze miało żywe i bogate tradycje literackie, dobrowolnie podcina gałąź, na której siedzi.

Podziel się
oceń
6
1



Więcej na ten temat


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 807805

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl