Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 660 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Być jak Leon Wyczółkowski

czwartek, 29 stycznia 2009 11:13
Środa, 28 stycznia. Podczas spotkania autorskiego z Arturem Nowaczewskim (prowadzenie Mateusz Soliński) pt. "Rewolwerowcy jasnej strony". Miejsce akcji: Muzeum Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy.


Fot. Tadeusz Pawłowski




Fot. Katarzyna Oleksy

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Rewolwery odbezpieczone

sobota, 24 stycznia 2009 9:34
Szanowni Państwo,
Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy serdecznie zaprasza na spotkanie z poetami Jarosławem Jakubowskim oraz Arturem Nowaczewskim pt. "Rewolwerowcy jasnej strony", w środę 28 stycznia o godz. 18.00 w gmachu Muzeum przy ul. Gdańskiej 4.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Oto jest siła słów

czwartek, 22 stycznia 2009 22:47
Barrack Hussein Obama (tak nazywa się nowy prezydent Stanów Zjednoczonych) musiał powtórzyć swoje zaprzysiężenie, bo sędzia Sądu Najwyższego na schodach Kapitolu pomylił słowa przysięgi.To znaczy pomylił szyk słów. Zaprzysiężenie powtórzono, jak wyjaśniono, "na wszelki wypadek", żeby nikt się nie przyczepił.
To nam jednak pokazuje, ile znaczą słowa. Ba! ile znaczy kolejność słów, ich miejsce w szeregu. Przypadek Barracka Husseina Obamy utwierdza mnie w przekonaniu, że poezja, to znaczy znajdowanie właściwych słów we właściwej kolejności ma jednak przyszłość.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nowa recenzja "Pseudo"

wtorek, 20 stycznia 2009 19:56
W numerze 76 (4/2008) kwartalnika literackiego Kresy recenzja mojej książki "Pseudo". Autor, Mariusz Solecki pisze między innymi: "Skołataną głowę czytelnika uwodzi u Jakubowskiego dyskurs liryczny, wydestylowany w retorcie racjonalnej artykulacji. Obcując z tą twórczością, osiąga się pocieszającą pewność, że nie poezja pytii, zaumnyj jazyk, słopiewnie, a przekaz sensów - za pośrednictwem wersów obdarzonych urodą jasnej frazy, figur stylistycznych prowadzonych na złotej uździe przez sztukmistrza słowa - jest w niej najważniejszy. Wprowadzać ład - jakże to istotna i antypostmodernistyczna ambicja literatury autora Pseudo".
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Z Chwina

czwartek, 08 stycznia 2009 21:55
Wpadł mi w ręce dodatek Herbertowski wydany przez bydgoski "Kwartalnik Artystyczny". Wiele tekstów współczesnych pisarzy o Herbercie, wśród nich głos Stefana Chwina. Ciekawy, mocny, z którym się całkowicie nie zgadzam. Herbert, twierdzi Chwin, kochał Naród, ale nie kochał, nie potrafił kochać ludzi. Dlatego jego wiersze są zimne i pełne pogardy dla współziomków. Nie mogło zabraknąć ustępu o chorobie poety, z powodu której "wyprawiał bardzo dziwne rzeczy". Nie podobała mu się polska demokracja, a przecież taka ładna, michniczo-kiszczaczna. No i fragment, który mną wstrząsnął. Przeczytajcie uważnie: "Na świecie nie ma żadnej walki dobra ze złem. Ścierają się ze sobą tylko różne rodzaje zła. Zwykle obie walczące strony sa mniej lub bardziej okropne. Niestety, na Ziemi trzeba wybierać nie między dobrem i złem, jak chciał Herbert, tylko między Putinem a Basajewem. Herbert zbudował cały gmach swojej poezji po to, by tej prawdzie zaprzeczyć. Bardzo wielu ludzi było mu wdzięcznych za wzniesienie tego gmachu. Oni też chcieli wierzyć tak jak on, że świat składa się z dwóch tylko słów: "tak" i "nie".
Ktoś, kogo zszokowały niedawne prasowe jeremiady Chwina w obronie Jaruzelskiego i Kiszczaka, po przeczytaniu tej wypowiedzi będzie już mniej zszokowany. Oto polski pisarz, wybitny jak chcą opracowania, profesor literatury na uniwersytecie porzuca na stare lata dystyngowaną togę mędrca i postanawia zostać Stańczykiem (Palikotem literatury polskiej?). Jego naczelną zasadą staje się stawianie tak zwanych kontrowersyjnych tez, które wprawdzie z rzeczywistością nie mają wiele wspólnego, ale dobrze brzmią i dobrze się niosą przez salony i saloniki Rzeczpospolitej Ziemniaczanej (środkowoeuropejski odpowiednik republiki bananowej). Kierując się tą zasadą można ex catedra stwierdzić, że na miejscu Jaruzelskiego każdy (albo prawie każdy) z nas wprowadziłby stan wojenny w Polsce. Równie atrakcyjnie brzmi też teza, że nie ma walki dobra ze złem, tylko walka zła mniejszego ze złem większym. Zatem można spokojnie przyjąć, że w istocie dobro nie istnieje i jest wymysłem poetów takich jak Herbert, którzy wymyślają je tylko po to, żeby uzasadnić swoją pogardę dla unurzanego w szarości świata.
Ale, ale... czegoś jednak nie rozumiem w tym samouzasadniającym się mechanizmie Chwina. Skoro nie ma "tat-tak, nie-nie", to skąd u Chwina taka pewność, że ma rację? Czyżby w imię własnych Stańczykowo-Palikotowych ambicji postanowił zrobić wyłom w swej kontrowersjolubnej teorii? A może przeczyć samemu sobie to tylko jeden z elementów sugerowanego przez niego świata bez podziałów na dobro i zło, na prawdę i kłamstwo, na śmieszność i powagę?
Zadaję sobie te wszystkie pytania, rwę sobie nad tym Chwinem włosy z głowy, bo facet jest w wieku moich Rodziców. Mało tego, on nawet mógłby być moim rodzicem, gdyby nie pewien zbiór okoliczności, które on zapewne zwie przypadkiem, a ja zrządzeniem Opatrzności.
Broń Boże nie stroję się w piórka jakiegoś Herbertowskiego rycerza. Nie uważam tylko, że jego poezja bierze się z chęci wzniesienia gmachu prostej, jasnej wiary dla ludzi, którzy "chcieli" weń wierzyć. To zbyt proste, zbyt cyniczne wyjaśnienie."Ja nie lublu chałodnowo cynizma" - śpiewał Wołodia Wysocki. Nawet jeśli ten cynizm szminkuje się i fryzuje na jakiegoś nowego Oscara Wilde'a.
Strategia (a może tylko taktyka) Chwina nie bierze pod uwagę jednej z podstawowych, konstytutywnych potrzeb człowieka - potrzeby prawdy i sprawiedliwości. Po prostu odrzuca ją, jako zawadę na drodze do zrozumienia, że nie ma żadnej prawdy ani sprawiedliwości. Stąd nie jest on w stanie zrozumieć prostego faktu, że ludzi niezbyt albo w ogóle nie obchodzi, co Czeczeni, co Palestyńczycy i co wszyscy inni ciemiężeni zrobią ze swoją wolnością (kiedy i jeśli ją zdobędą). Ale być może są prawdy zbyt proste, aby pojął je polski pisarz współczesny.
Na szczęście w literaturze można wybierać do woli, do śmierci. Na przykład między Herbertem a Chwinem. Ja wybieram Herberta.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  807 756  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 807756

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl