Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 661 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Akcja Znicz

piątek, 31 października 2008 16:27
Odwiedziłem dzisiaj z moimi dziećmi cztery cmentarze - dwa w Koronowie i dwa w okolicy. To miejsca pochówku ludzi, którzy kiedyś tworzyli tutejszą społeczność, żyli, pracowali, umierali. W każdym z tych miejsc zostawiliśmy jedną lampkę, mały znak pamięci. Niech ci, co leżą pod tymi omszałymi mogiłami wiedzą (jeśli mogą cokolwiek wiedzieć), że nie zapadli się w nicość, bo dzisiaj ktoś o nich myśli, chociaż nazwiska albo nieznane, albo pozamazywane.




Kirkut przy ul. Kolejowej w Koronowie. Zosia przed chwilą postawiła lampkę. Przy murze uszkodzone tablice nagrobkowe.










Drugim etapem akcji Znicz jest cmentarz ewangelicki w Samociążku, po niemiecku Sanddorf. Z góry wygląda jak zarośnięty krzewami kwadracik w środku wsi, z drogi - jak wyspa, a kiedy się do niego wejdzie, ogarnia człowieka cisza, mimo że wkoło wszystko żyje, buduje się i śpieszy. Jedyny żeliwny krzyż, jaki ocalał na cmentarzu, należy do pani Sophie Wirchschaft z domu Seelig, która żyła w latach 1802-1884.


Kolejna lampka wędruje na Grabinę. Tu, na południowo-zachodniej rubieży Koronowa, w grabowo-bukowym lesie o westchnienie do Pana dopomina się kilkanaście ewangelickich mogił i mogiłek. Znicz stawiamy na tej, która wydaje nam się najbardziej zapomniana.






Kończymy naszą cmentarną podróż w Gogolinie, rodzinnej wsi mojego ojca. Olafek bierze wachę przy pamiątkowym obelisku. Tablica informuje, że Niemcy kładli się tu do wiecznego snu od 1752 roku aż do końca drugiej wojny światowej. Kilkadziesiąt metrów od  cmentarza, położonego jak należy u rozstaju dróg, znajduje się dawna pastorówka, w której ojciec mieszkał w dzieciństwie. Niestety, kościółek zburzyły komuchy w latach 70. Jeśli prawdą jest to, co głosi napis na drewnianym krzyżu, to "łobuzy od historii" powinni pójść na pierwszy ogień Sądu.



PS...

Niedziela dopisała aneks do akcji Znicz. W Sitowcu, jakieś 20 km od Koronowa, na stoku sąsiadującym z szosą do Lucimia znaleźliśmy kolejny opuszczony cmentarz. Wygląda na to, że to nekropolia ewangelicka, choć jedyna znaleziona przez nas tablica wskazywałaby, że chowano tu ludność nie tylko protestancką, ale po prostu - niemieckojęzyczną. Zdołałem odczytać napis: "Tu spoczywa w Bogu mój drogi mąż August Jeske". Po datach narodzin i śmierci następuje cytat z Biblii Lutra (zapewne wersja z 1912 roku): "Zwyciężyli (smoka - przyp. JJ) przez krew Baranka" (Objawienie, 12,11). Tablicę wykonała firma "J. Job" z Bydgoszczy.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

Do Gesine Schwan

sobota, 25 października 2008 17:44

„Polacy to naród, który ma problemy ze znalezieniem własnej drogi między wielkimi sąsiadami, Niemcami i Rosją, i to co najmniej od XVIII wieku".

Gesine Schwan, kandydatka na prezydenta RFN


Kiedyś rozwiązywaliście problemy

dywizjami

lotnictwem

gazem

ogniem

dzisiaj głosicie pacyfizm

z tym samym zamiłowaniem

do rozwiązywania cudzych problemów


Gesine ma pani ładne imię

trochę jak z bajek braci Grimm

moje dzieci boją się tych bajek

wolą tego słabeusza Andersena.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Liczę liście

piątek, 17 października 2008 8:23

Grabię liście. Wyczesuję je z trawy, zgarniam z wszystkich zakamarków trawnika i zbieram w jedną kupkę. Wkładam liście do czarnego, foliowego worka, upycham je i wynoszę worek na śmietnik. Ale kiedy wracam, na trawniku leżą już nowe liście, a następnego dnia jest ich tyle, że znowu wypełniają czarny worek.

Nikt jeszcze nie próbował policzyć liści, ale gdyby ktoś spróbował, nie starczyłoby mu życia. Życie to zbyt mało, żeby policzyć liście.

Liście są niepoliczalne, jest ich nieskończenie wiele. Zbiór liści jest zbiorem otwartym - obustronnie, bo nie wiadomo, od którego liścia się zaczyna, ba! trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie ma pierwszego liścia. Może był w jakiejś nieskończenie dalekiej czasoprzestrzeni. Ale teraz żaden liść nie jest liściem pierwszym i żaden liść nie jest ostatnim.

Nieskończoność zbioru zmusza do skupienia się na prostokącie trawnika, na trawie pod nogami, na mokrych liściach nadzianych na pręty grabi. Ściągam liście z prętów, zamykam w czarnym worku, dla pewności jeszcze zawiązuję go.

Nieskończoność zbioru liści to pewność, nie wiara, ale pewność, że jest coś większego niż ja sam, nawet najbardziej zaokrąglony, nawet podniesiony do złudnej potęgi.

Miarowo poruszam grabiami w przód i w tył. Czuję strużkę potu spływającą po grzbiecie, czuję ból mięśni i czuję zapach wilgoci. Zaczynam liczyć ruchy, oddechy, liście...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Bullit a problem zła

niedziela, 05 października 2008 10:24


Widzicie jak swoim mruczącym mustangiem

bierze kolejny ciasny zakręt?

Jego ręka nie drgnie

stalowy jest jego wzrok

utkwiony w uciekające zło

ale zło nie ucieknie

Bullitowi

on dopadnie je i każe mu spłonąć

w spektakularnej eksplozji

jego zmęczony mustang

zaśnie na słonecznym parkingu

cały w żółtym kurzu a Bullit

zrobi zakupy w sklepiku na rogu


Każdy by chciał być taki jak Bullit

wygląda to na bułkę z masłem

wystarczy nie gadać za dużo

za to gadać co się myśli

i robić co się gada

reszta powinna przyjść sama

jest tylko jeden problem

i Bullit o tym wie

choć się tym specjalnie nie chwali

tacy jak on po prostu zawsze wygrywają

jeżdżą mruczącymi mustangami

i każą złu spalać się ze wstydu

pewnie dlatego na twarzy Bullita

rzadko gości uśmiech a jeśli już

to tylko gorzki kwaśny

albo słony


Pozostali mają znacznie większe

pole wyboru

tych możemy poznać po tym

że jeżdżą seryjnymi auteczkami

i śmieją się z kiepskich dowcipów

swoich złych szefów.

 

Sekwencja pościgu




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  807 773  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 807773

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl