Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 661 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Już nie potrzebujemy

piątek, 23 lutego 2007 21:04
"Skamander zrodził się w kabarecie. To przesądziło jego los. I w poezji rodowód decyduje. Skamander przeszedł przez swą młodość silny i ufny, więk męski - był już wiekiem uwiądu. Niepodległość wywołała niechęć do tzw. problematyki. Rozumiano to schematycznie. Niepodległość - więc sprawy jego, obywatel, podatek... poezja gardziła tym. Za dużo było Polski i zmartwień o nią w całej polskiej poezji. Skamander jeśli mówił o państwie, mówił retorycznie lub drwiąco (wiersze Tuwima o państwie) (...) Skamander to nie tylko styl poetycki, to pogląd na życie. W skrócie powiedzieć można, że to życie jest sobiepańskie, poeta dochodzi z nim do porozumienia na podstawie etyki wypracowanej... w wierszu, ot, aby było ładnie. Mamy więc ładne wiersze, brak nam wielkiej poezji (...)
Tyle jest nam potrzebne o Skamandrze. Można dodać jeszcze, że bankructwo tego stylu jest już bezapelacyjne, że potwierdziło ono całą jałowość estetyki tego prądu i jego postawy moralnej."

A teraz zabawa. Przeczytaj powyższy tekst jeszcze raz zastępując słowa "Skamander" i "Tuwim" odpowiednio słowami "BruLion" i "Podsiadło" (lub: "Świetlicki"). Otrzymasz wypisz-wymaluj portrecik "formacji", która do dzisiaj próbuje nadawać ton polskiej poezji, znajdując całe furgony porąbanych naśladowców w rocznikach tak zwanych siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, a kto wie, może już nawet dziewięćdziesiątych.
A cytat pochodzi z artykułu Karola Topornickiego (Tadeusza Gajcego) pt. "Już nie potrzebujemy" zamieszczonego w piśmie Sztuka i Naród nr 11-12, wrzesień-październik 1943. Podaję za Markiem Radziwonem ("Przystań Stawisko", Twórczość nr 2/2007)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Dziewczyna z deszczu

niedziela, 11 lutego 2007 17:33

Irena Kużdowicz, Dziewczyna z deszczu, 1974, olej, płyta pilśn., 50x65 cm


„(…) jest taki obraz, który głęboko i mocno tkwi w mojej świadomości, stale o nim pamiętam, lecz swą wyobraźnią nie mogę go objąć. Zawsze, gdy maluję kolejne dzieło mówię sobie, że ten następny będzie właśnie tym. Ten stan rzeczy powtarza się, a to czego tak bardzo pragnę, umyka i jest jak woda, której w ręku nie można zatrzymać. Ciągle odczuwam niedosyt i wciąż chcę to coś wydobyć z siebie, ale życie jest chyba na to za krótkie”
Irena Kużdowicz*

 
Do obrazu się dochodzi

widzę to kiedy oglądam Pani płótna

już zamknięte

 
nie zna mnie Pani ale jakie to ma znaczenie

jestem jedną z zamazanych postaci z obrazu bez tytułu

próbuję sobie wyobrazić co Pani czuła malując

szczęście?

możliwe w końcu tworzyła Pani piękno

ale może było to coś innego

widzi Pani należymy do dwóch światów

Pani jest kolorem formą duchem o własnej fakturze

ja jestem czymś o wiele słabiej zdefiniowanym

dlatego że żyję?

a co to w ogóle znaczy „żyję”

Pan też porusza się w mojej głowie

jak istota w półprzeźroczystym kokonie

 
przepraszam za wścibstwo ale jaki to obraz gnał Panią do sztalugi?

no tak za odpowiedź musi starczyć Dzieło

ale mam wrażenie że Dzieło to jednak nie wszystko

tak samo jak wszystkim nie jest nasze życie

jest coś co wystaje poza blejtram

Pani wie co

 
ten obraz

do którego się dochodzi

krok po kroku plama po plamie

to musi być nagroda nie kara

nagroda za to że było się wiernym

temu co wciąż umyka i jest jak woda

to stąd te uparte powroty

kwiaty pejzaże portrety

jak słowo „jestem” powtarzane wciąż w innej tonacji

aż staje się kotem rybą bożkiem

zdziwieniem sobą

 
z miłością przyjmowała Pani wszystko co przychodziło

z wyobraźni Znikąd

z miłością kładła farbę oświetlała formę

aż obraz zaśpiewał

„Znalazłam którego miłuje dusza moja”

ale czy wiedziała Pani już wtedy którędy

dalej?

 

tak łatwo mówi się o „przełomach”

a zapomina o miejscach których nie ma

w żadnym życiorysie

w nich mieszkają godziny dni

kurz abstrakcyjna treść

jak ją przedstawić?

może jako ciszę

jak namalować ciszę?

tak – mówi grajek w stroju arlekina

tak – mówi Dziewczyna

raz ma włosy czarne a raz ogniste

ale zawsze wielkie smutne oczy

i wtedy gdy niesie martwego ptaka

i wtedy gdy jest Wiosną

przyszła do Pani któregoś dnia o którejś godzinie

Dziewczyna z deszczu

wpatrzona w zaświaty

w nas


* Irena Kużdowicz - bydgoska malarka, żyła w latach 1917-2000. W 1950 roku uzyskała dyplom Wydziału Sztuk Pięknych UMK w Toruniu w pracowni prof. Tymona Niesiołowskiego. Aktywnie uczestniczyła w życiu artystycznym Bydgoszczy, uczyła w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych, prowadziła zespoły plastyczne dla dzieci i młodzieży, przewodniczyła sekcji malarskiej ZPAP. Mogę powiedzieć, że to od niej rozpoczęła się moja współpraca z Galerią Autorską Jana Kaji i Jacka Solińskiego w Bydgoszczy. W 2004 roku przyszedłem tam pierwszy raz. Na ścianach wisiały właśnie obrazy Ireny Kużdowicz. GA wydała album pt. "Pora życia" poświęcony malarstwu i rysunkowi I. Kużdowicz. Powyższy wiersz jest moim "listem" do artystki.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Wężyk

poniedziałek, 05 lutego 2007 19:33


Z głębokim żalem zawiadamiam, że dziś, po krótkich lecz ciężkich wahaniach zdemontowałem nasz wężyk prysznicowy.
Służył nam wiernie sześć lat, zawsze gotowy do pracy. Nigdy nie narzekał, że przyszło mu tkwić między baterią a sitkiem zwanym też słuchawką.
Giętki, wytrzymały na wysokie i niskie temperatury, okazał się bezbronny wobec nieubłaganego upływu. Upływu czasu.
Jakieś dwa tygodnie temu zauważyłem niewielki przeciek w pobliżu styku z sitkiem/słuchawką. Wierzyłem, że kryzys  uda się jakoś zażegnać - niestety! dziurka powiększała się z każdą kąpielą. Nie mogłem pozwolić, by nasz wężyk kończył w powolnych męczarniach niemocy. Chciałem, żeby odszedł u szczytu możliwości. Dlatego z bólem serca odłączyłem go i zastąpiłem nowym. Prawie takim samym, choć wiem, że "prawie" nie zastąpi tych wszystkich chwil wspólnie spędzonych.
Nie ma już naszego wężyka. Ale pozostanie w naszej pamięci.
Niech spoczywa w pokoju, gdziekolwiek rzucą go ruchy robaczkowe cywilizacji śmieci!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Sypnęło...

piątek, 02 lutego 2007 21:09
Ponieważ mały lansik jeszcze nikomu nie zaszkodził, pragnę obwieścić, że ostatnio "pojawiłem się" tu i ówdzie.
"Topos" nr 6/2006 i mój szkic pt. "Putin, czyli test na tolerancję", a w nim sporo piszę o putinizmie, który z powodzeniem zastępuje w Rosji stalinizm. Przede wszystkim jednak omawiam "Drugą wojnę czeczeńską", ostatnią wydaną u nas książkę Anny Politkowskiej, rosyjskiej dziennikarki zamordowanej przez "nieznanych sprawców", bo odważyła się krytykować Kreml i rosyjską armię.
W ostatniej "Frazie" (nr 3/2006) moje cztery wiersze, potwornie smutne.
A najnowsza "Fronda" (nr 41) przynosi krótką prozę pod intrygującym tytułem "9.10.2006". Z niego ten fragmencik:
"Minął dzień. Przed chwilą wyłączyłem telewizor, siedzę w fotelu. Świeci księżyc. Dzień był długi i wypełniony zajęciami. Jestem zmęczony. W telewizji pokazali film o Różewiczu. (...)
Od razu wpadła mi do głowy chytra myśl, żeby wysłać mu swój tomik z okazji 85. urodzin. Napisać wiersz pt. „Tadeuszowi Różewiczowi na 85. urodziny”. Ustawić się w roli ucznia wobec Mistrza. Ogrzać się przy jego blasku. Dostać odpowiedź, a potem ją zacytować na skrzydełku następnej książki. (...)
Takie chytre myśli chodziły mi po głowie, ale gdy film się skończył, zamiast wcielić je w czyn, przełączyłem na kanał erotyczny. Dziewczyny pracowały ciężko. Ugniatały swoje piersi, wyginały ciała w fantastyczne pozy, stękały, syczały i wzdychały zachęcając do telefonowania i wysyłania esemesów o frapującej treści: DUPCIE. Ciekawe czy Tadeusz Różewicz ogląda czasem kanały erotyczne. Sądząc po jego wierszach, nie jest mu to obce. Kolega opowiadał mi kiedyś ile musiał się napocić, żeby zdobyć adres Różewicza. W końcu się udało. Ma ten adres. Jakoś nie miałem śmiałości, żeby o niego poprosić."

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  807 823  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 807823

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl