Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 328 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Siekiera, motyka, słońce, powieść

środa, 27 lutego 2008 20:46

Zacząłem grzebać się w powieści. Nie wiem co z tego wyjdzie, na razie przekopuję się przez materiały źródłowe, bo rzecz ma się rozgrywać w latach 20. ubiegłego wieku. Miejsce: Bydgoszcz (wtedy jeszcze często zwana Brombergiem).

Chcę opisać miasto, którego już nie ma. Mam bohatera, mam fabułę i dzień za dniem włażę w tamten świat. Gatunek: czarny kryminał, a jakże. Ale nie "breslauerowski" jak u Marka Krajewskiego. Bydgoski, polski, choć siłą rzeczy trochę i pruski. Trudno żeby było inaczej skoro w 1920 roku w mieście żyło 80 procent Niemców.

Będzie w tej historii wilgoć i mrok, prosto z Kanału Bydgoskiego i spelun, w których swoje pobory przepijali barkarze i flisacy.

Będzie oczywiście makabryczna zbrodnia, tajemnica i swoiście bydgoska mieszanina mieszczańskiej kołtunerii z pretensjami do światowości. No i wreszcie udowodnię, że Bydzia to nie Brzydzia! W międzywojniu Bydgoszcz była uznawana za jedno z dwóch, obok Wilna, najpiękniejszych i najlepiej utrzymanych polskich miast. Kresy Zachodnie rulezzz!

Porywam się z motyką na słońce, ale do końca roku zamierzam to słońce skolonizować. Proszę o westchnienie w tej intencji do świętego Franciszka Salezego, patrona pisarzy.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Drugi człowiek

niedziela, 24 lutego 2008 10:05

Wróciłem późno do domu. Po drodze zamknąłem drzwi wejściowe, ale na korytarzu przypomniało mi się, że nie zamknąłem furtki. Wróciłem się i wtedy zobaczyłem siebie jak zamykam furtkę. Przestraszyłem się. Postanowiłem wyeliminować drugiego człowieka, który się ode mnie oddzielił. W końcu udało mi się zrobić na niego udaną zasadzkę i zgładzić go.

Wówczas okazało się, że to ja byłem drugim człowiekiem, a tamten, martwy, był Jarem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Spotkanie w "Węglu"

piątek, 15 lutego 2008 11:06
Środa, 13 lutego, godziny wieczorne. Niewielka, acz klimatyczna sala bydgoskiego "Węgliszka" zapełnia się publicznościa złaknioną poezji. Zajmuję miejsce za stolikiem przystrojonym szklanymi zniczami, obok zajmuje miejsce Skuter. prowadzący spotkanie. Kiedy sala jest nabita po brzegi, daję mu dyskretny znak: możemy zaczynać.
Spotkanie rozkręca się powoli, ale czuję, że to mój dzień. Czyta mi się dobrze te moje ględzenia liryczne, mikrofon odgradza mnie od otoczenia, głos niesie się aż na antresolkę, uciszając siedzących przy piwie dyskutantów.
Skuter jest przyjazny i taktowny, nie pozwala sobie na większe ekstrawagancje. Ale pytania i odpowiedzi przeplatają się płynnie, jak wiry rzeki Brdy opływającej Wyspę Młyńską. Na pytania z sali odpowiadam żołnierskimi słowami, chcę być dziś lakoniczny i interesujący. W końcu to mój wieczór, a ja jestem jego gwiazdą.
Na koniec zostawiam sobie "Modlitwę umarłego". Ostatnie frazy wypowiadam niskim, grobowym głosem. Już wiem, że ich mam, trzymam w garści, unoszę wysoko, a potem spuszczam z dużej wysokości. Rozlegają się rzęsiste brawa. Możemy iść do baru.
PS Dziękuję Pawłowi Skuteckiemu i Kazimierzowi Hoffmanowi - za Słowo, dziękuję Miejskiemu Ośrodkowi Kultury - za zaproszenie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Sebastian Malinowski (1970-2008)

poniedziałek, 11 lutego 2008 10:53


Poznałem Go jakieś trzy lata temu, na otwarciu wystawy w bydgoskim Muzeum Okręgowym z okazji 25-lecia Solidarności. Sebastian był organizatorem ekspozycji. Wkrótce potem Jego talent i zapał przemieniły się w kolejne dzieła. Założył w Bydgoszczy dwa muzea: Wolności i Solidarności oraz Muzeum Kanału Bydgoskiego. Obie placówki są prawdziwymi rodzynkami w bydgoskim, raczej zakalcowatym cieście wystawienniczym.
Sebastian, z wykształcenia historyk, z zawodu nauczyciel historii w III Liceum Ogólnokształcącym
 miał nie tylko gruntowną wiedzę, talent organizacyjny, ale przede wszystkim charyzmę, którą pociągał za sobą innych. Zebrał wokół siebie grono młodych współpracowników, z którymi realizował swoją wielką ideę - przywracania Bydgoszczy "królewsko-starościńskiej duszy". Kryło się pod tym "korzenne" umiłowanie miasta nad Brdą, jeszcze przed wojną jednego z najpiękniejszych miast w Polsce, a po wojnie spacyfikowanego przez przybyszy z "kongresówki", którzy mieli zmienić ten "mały Berlin" w "małą Łódź". Udało się to i nie udało. W Bydgoszczy, mimo wielu spustoszeń architektonicznych i mentalnościowych wciąz tli się pamięć dawnej świetności, tożsamość nieskażona nalotem ideologicznym.
Sebastian czuł to jak mało kto i z determinacją dążył do tego, by odbudować tę tożsamość. Odbudować w umysłach mieszkańców - np. poprzez oba muzea czy uliczne happeningi z okazji odyskania niepodlełości. Jako historyk i znawca dziejów tych ziem na każdym kroku przypominał o zapomnianej już dziś i pogardzanej przynależności Bydgoszczy do starej krainy - do Kujaw. Rozumiał, że ta przynależność może stać się przyczółkiem odbudowy suwerennej tożsamości miejskiej.
Ale też - marzył o odbudowie dawnej Bydgoszczy w sensie dosłownym. Był gorącym orędownikiem odtworzenia zachodniej pierzei centralnego placu miasta - Starego Rynku, z kościołem oo. jezuitów i przyległymi doń kamieniczkami, zburzonymi przez hitlerowców.
Swoją idee fixe wykładał w codziennych rozmowach (a retorem był wytrwałym i temperamentnym), a także na swoim blogu www.1346.bydgoszcz.pl, który założył w swoje 37 urodziny. Niespełna dwa miesiące temu.
Przeżyłem tę śmierć jak mało którą ostatnio. Żałuję, że nie będę mógł z Nim już wypić obiecanego piwa...
Spoczywaj w pokoju, Seba.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Taniec na bunkrze

sobota, 02 lutego 2008 14:22

"W poszukiwaniu przygód" - ciąg dalszy. Wietrzna, zimna sobota sprzyjała wyprawom, więc się wyprawiliśmy, ja i moja trzyosobowa ekipa w składzie: Olaf (lat prawie 6), Zosia (lat 3 i pół) i Kuba (lat prawie 5), na linię jezior koronowskich. Tam, w 1939 roku Rzeczpospolita wybudowała system schronów przeciwko niemieckiemu najeźdźcy. Krótko były przydatne, bo już 2 września potyczki na linii jezior koronowskich zakończyły się wzięciem do niewoli oddziału BON Koronowo, w którym był między innymi mój śp. dziadek Józef Spychalski (babcia śmiała się potem, że poszedł na Niemców z... gazetą).

Bunkry, a według literatury przedmiotu, na odcinku około 20 kilometrów jest ich 8, zachowały się w dobrym stanie, jeśli chodzi o samą bryłę. Ale niektóre, jak ten:

nad Jeziorem Kadzionka w Buszkowie, zostały przez lata zasypane wszelakim śmieciem. Najlepiej zachowały się te wysunięte najbardziej na południowy zachód bunkry w Prosperowie nad Jeziorem Wierzchucinieckim Dużym i Jeziorem Słupowskim, jak na przykład ten:

Można do nich wejść i wyobrazić sobie, że auta jadące pobliską szosą to kolumna niemieckiej piechoty. I ciąć ją w myślach aż miło! Trzeba tylko uważać, bo w bunkrach lubią gnieździć się szczury. My akurat na żadnego nie natrafiliśmy. Dzieciaki miały frajdę skacząc po żelbetowych czaszach i wkładając głowy w otwory strzelnicze. Sporo wody w Brdzie musiało upłynąć, żeby zamiast terkotu ckm-u w bunkrach rozlegał się śmiech dzieci.

Trafić do bunkrów jest dość trudno i gdyby nie pomoc życzliwych miejscowych (a spotkaliśmy troje takich sympatycznych przewodników) człowiek błąkałby się po lasach i polach. Szkoda, że nikt nie pomyślał o oznaczeniu miejsc i zrobieniu do nich dojść. Ale może "with a little help of my friends" uda się to zrealizować? Chłopaki z września '39 by się ucieszyli :))

Polecam zacną stronkę Armia Pomorze, na której można dowiedzieć się wielu szczegółów o koronowskich bunkrach.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (22) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  786 901  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
2526272829  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 786901

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl