Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 661 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Czwartek w Kutnie

sobota, 27 lutego 2010 14:54
W najbliższy czwartek 4 marca o godzinie 18 wystąpię w Kutnowskim Domu Kultury w Kutnie oczywiście, z moimi druhami-poetami Wojciechem Gawłowskim i Arturem Fryzem, który będzie jednocześnie gospodarzem spotkania. Serdecznie zapraszam do środka Polski, więcej informacji o imprezie na stronie Kutnowskiego Domu Kultury.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Polański

środa, 24 lutego 2010 21:11
W sprawie Romana Polańskiego (tej wiadomej) każdy ma swoje zdanie. To jasne, że nic tak nie uprawnia do wypowiadania własnego zdania, jak cudze życie. Polański chcąc nie chcąc wystawił swoje prywatne życie na żer mediów, czego do dzisiaj zbiera gorzkie (kwaśne? zgniłe?) owoce. Zamknięty w swoim górskim domu w Gstaad, w bogatej i nudnej Szwajcarii (tam wszystko jest przedwojenne, jak zauważył kiedyś Mrożek) stał się postacią filmu wyreżyserowanego przez kogoś innego.

Zżymam się kiedy widzę jak przeciwko Polańskiemu zwierają szeregi moraliści żądając postawienia reżysera przed amerykańskim sądem. Przyznaję, ich argumentacja trafia do serc wielu ludzi: nawet największy artysta nie może stać ponad prawem i musi ponieść konsekwencje swoich niecnych czynów. Jest w tym tęsknota zwykłego szaraka za tym, żeby zobaczyć wielkość obaloną, splugawioną, niejako przez to zrównaną z nim samym w symbolicznym akcie "degradacji". W Polsce ta tęsknota jest wyjątkowo silna, bo panuje u nas niespotykane gdzie indziej Schadenfreude, wynikłe chyba z przekonania, że ci którym się u nas udało, MUSIELI okupić to jakimiś nieczystymi zagraniami. W Polsce po prostu nie wierzy się w sukces oparty na talencie, pracy i szczęściu. Taki sukces jest podejrzany, co tam podejrzany, on jest z miejsca oskarżony i osądzony.

Chciałoby się powiedzieć tym wszystkim strażnikom moralności (cudzej): skoro zgodnie z sugestią redaktora Michnika odpieprzyliście się od generała Jaruzelskiego, to dlaczego nie potraficie odpieprzyć się od Polańskiego? Jego winą nie jest śmierć wielu dziesiątek ludzi, a zbałamucenie 13-letniej zepsutej dziewczyny. która marzyła o szołbiznesie.Wy to nazywacie pedofilią, ja to nazwę obopólną korzyścią. Pedofilia jest wtedy, kiedy jest świadomość, że obcuje się z 13-latką. Nie wystarczy krzyknąć na kogoś "pedofil", żeby dowieść mu czynów pedofilskich.

Chciałoby się też powiedzieć: jeden film Polańskiego jest więcej wart niż sto mów oskarżycielskich przeciw niemu. Piszę to jako fan jego sztuki filmowej, świeżo po obejrzeniu "Autora widmo". To, co pokazał w nim Polański, to mistrzostwo w każdym calu i w każdej sekundzie. Film opowiada o człowieku (tak właśnie, "człowieku" zwraca się do niego jego zleceniodawca), który zarabia na życie pisaniem autobiografii znanych ludzi . On pisze i bierze za to pieniądze, oni uchodzą za prawdziwych autorów.

Starannie skrywanym marzeniem tego "widma" jest zostać prawdziwym pisarzem. Zlecenie, jakie dostaje - napisanie autobiografii byłego premiera Wielkiej Brytanii - pomaga mu zbliżyć się do tego marzenia. Natrafia na trop gigantycznego skandalu, w którym ów były premier okazuje się jedynie pionkiem w grze o wiele potężniejszych sił rządzących współczesnym światem. Główną siłą jest CIA. Teoria spiskowa? Zapewne, ale podana w wyborny i precyzyjny sposób. Od pierwszych kadrów filmu wierzy się w sztuczny przecież, wykreowany przez reżysera świat. To tajemnica tylko największych magów kina.

Piękne jest zakończenie, nie pokazane wprost, ale za pomocą aluzyjnych kadrów. Widzimy jak w stronę głównego bohatera z dużą prędkością jedzie samochód. Potem tylko niewidoczne już uderzenie i nadlatują rozsypane kartki książki, którą napisał zmarły w tajemniczych okolicznościach poprzednik tytułowego "ghost writera", dając mu odpowiednie wskazówki. Zza narożnika budynku wychyla się gigantyczna blibordowa podobizna byłego premiera. Takich smaczków w tym filmie jest mnóstwo, dlatego nadaje się doskonale do wielokrotnego oglądania.

Prawda, odkryta przez bohatera, nie tryumfuje. Ostatecznie - symboliczna jest scena podawania kartki z ową prawdą z rąk do rąk - poznajemy ją tylko my, niemi widzowie. To nie świat filmowy ma ulec przemianie, ale my, współcześni uczestnicy cywilizacji gapiów i podglądaczy, przypadkowi i mimowolni reporterzy nagrywający cudze dramaty na komórki. Wrzucający na internetowe fora swoje opinie, całe tony, góry opinii, które niemal natychmiast rozpadają się w kosmicznej pustce.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jerzy Suchanek. "Płakula"

niedziela, 21 lutego 2010 20:36
Nie miałem do tej pory do czynienia z prozą Jerzego Suchanka. Nie wiem zatem, czy "Płakula" jest w jakimś stopniu reprezentatywna, czy nie, jednak gdybym miał polecać komuś zapoznanie się z twórczością pisarską Jerzego Suchanka, zastanowiłbym się poważnie, czy należy zaczynać od "Płakuli" właśnie.

Jest to powieść, ponieważ posiada narratora, bohaterów, fabułę, ale też nie jest powieścią, bo cechy gatunkowe zostały tu poddane poważnej obróbce. Po pierwsze narrator ma problem z określeniem swojej tożsamości: "Siedzę przy oknie, w brudnej szybie widzę, że siedzę przy oknie, że obydwa widzimy, że siedzimy przy oknie. Rozpoznaję się w sobie i rozpoznaję w nim, zdarza się taka chwila, że się oprócz samego siebie nie ma nikogo, że chce się być sobą i sobą kimś innym". Mało tego, w dowolnym miejscu narrator jest gotów porzucić dotychczasowy tok opowieści, aby wskoczyć w inny tok, a z niego wrócić jak gdyby nigdy nic do toku pierwotnego. Narrator bawi się opowiadaniem, nie mieści się w linearnej fabule, poddając ją nieustannie modyfikacjom, transmutacjom i innym dziwnym zabiegom sprawiającym wrażenie jednej wielkiej pisarskiej balangi. Narator (narratorzy) upojeni opowieścią, samym jej brzmieniem, rytmem i melodią, wciągają czytelnika w przeźroczysty labirynt - widzimy co jest na zewnątrz, ale nie bardzo potrafimy z niego wyjść.

Opowiadający bawi się również planami czasowymi. Głównym i wiodącym wydaje się plan "tu i teraz", to oczywiste, ale przestaje być takim, kiedy okazuje się, że opowiadający jest zarówno tu i teraz, jak i tam i wtedy, a także kiedy i gdzie indziej. "I które teraz jest teraz. To teraz, kiedy to dyktuję, a kobieta pisze na maszynie. To teraz, gdy piszę o tym, czy tamtym. Czy to teraz, gdy Andrzej nie zmienia kasety w magnetofonie, bo musi zwolnić i długo przyciskać klakson, zanim pijany motocyklista zdecyduje się zjechać ze środka szosy do rowu". Żeby było jeszcze ciekawiej, rzeczywistość "tu i teraz" wkracza bezceremonialnie do rzeczywistości przedstawionej, jak w dialogu kończącym się zdaniem: "Zapal światło. Nie widzę, co piszę". Bohaterem jest stwarzający się-przez-pisanie. Pismo tworzy świat.

Wszystko jest umowne - zdaje się twierdzić Suchanek. Umowna jest literatura, rzeczywistość przez nią opisywana, umowna jest również granica między nimi.

Możemy rzecz jasna zakreślić miejsce głównej akcji - Kraj Bocznych Dróg i Centralnych Autostrad, miasto Płask i inne miasta, które bohater (bohaterowie) odwiedzają. Ten kraj to zniekształcone odbicie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Pamiętacie? Był kiedyś taki kraj, wielu z was nawet w nim mieszkało. U Suchanka w kraju tym wszędobylscy są funkcjonariusze śledzący każdy ruch bohatera (bohaterów). Trafieni przypadkowym soplem uwalniają z głowy rojące się czerwone robaki. Sceneria jest upiorna, a poczucie beznadziejności wszelkich prób wydostania się z matni - dojmujące. "Jedną z niewielu moich namiętności było czytanie przy jedzeniu ciagle tej samej książki" - wyznaje bohater powieści, drobny urzędniczyna, który postanawia zacząć pisać powieść. Takie zdania zresztą są smakiem książki Suchanka, jej solą. Trzeba się do nich dowiercać przez dość uciążliwe ustępy pełne absurdalnych sytuacji i przerysowanych opisów, przypominających sumienne katalogi okropności.

Możemy jako tako zrekonstruować bohatera, sporządzić jego przybliżony portret pamięciowy. O czytaniu przy jedzeniu już wiemy. Niezbyt religijny, choć "doceniał wiarę".

Pozostaje jeszcze sprawa struktury. Poszczególne rozdziały mogłyby równie dobrze być osobnymi opowiadaniami i nic nie ucierpiałaby na tym całość. Dlaczego jednak upieram się, aby określać dzieło Suchanka mianem powieści? Dlatego, że wierzę autorowi, którego intencją było napisanie powieści właśnie, a nie zbioru opowiadań. To przyznam niezbyt poważny argument, ale chwilowo nie dysponuję mocniejszym.

Na razie to wszystko. Reszta, mam nadzieję w papierowym wydaniu "Toposu".

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Psycholog wieczorową porą

poniedziałek, 15 lutego 2010 14:23
Znana jest powszechnie wiara polskich dziennikarzy w psychologię. Na każdą okazję wzywa się psychologa, żeby skomentował. Więc psychologowie komentują wszystko: rozwód i wesele, narodziny i pogrzeb, zabójstwo, porwanie, bezrobocie, bicie dzieci, bijące dzieci. Dziennikarze TVP Bydgoszcz poszli dalej. Wezwali na pomoc psychologów z okazji walentynek. Święto zakochanych, więc jaki oczywisty wniosek nasunął się dzielnym reporterom z telewizora? Zapytajmy psychologa co to znaczy być zakochanym i jak ludzie sobie  okazują miłość. Na ekranie pojawił się młodziutki doktorek, który o kochaniu wie tyle, co o rozszczepianiu atomu. Ale najważniejsze, że psycholog. Tradycji stało się zadość.

Samą siebie przeszła dziennikareczka którą posłano do Chełmna, "miasta zakochanych", jako że w tamtejszym kościele przechowuje się relikwie św. Walentego. To piękne miasto zapełniło się gośćmi przybyłymi na doroczny festyn. Współczynnik zakochanych na metr kwadratowy najwyższy w kraju. Nic to. Dziennikareczka zamiast porozmawiać z żywymi ludźmi o ich żywych sprawach, poprosiła o komentarz kogo? Tak jest, psychologa! A właściwie psycholożkę. TVP Bydgoszcz powinna dostać dyplom uznania od Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Od widzów jedynie czerwona kartka.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Góra Świętego Jana

czwartek, 11 lutego 2010 14:31
Co dzień rano stoję na przystanku autobusowym, z którego widzę Koronowo jak na dłoni. Pobielone śniegiem dachy obrysowane grubą krechą przypominają pejzaże Pietera Breughel'a. Wszystko tonie w delikatnej zawiesinie dymu, nieruchomieje w mrozie i prószącym śniegu. Zima wycisza świat, wykłada jego zakamarki dźwiękoszczelną watą. Gdy idziesz w puchu po kolana, pokonując zawieruchę, zlizując sople z brody, zanurzasz się w sobie aż po czubek głowy.

Wtedy właśnie w głowie rodzą się pomysły takie jak "Góra Świętego Jana". Już wiem, że tak będzie nazywał się mój nowy tom wierszy. Nie spieszę się z jego wydaniem. Chcę żeby sie dobrze uleżał, żeby zrósł się z tutejszym krajobrazem jak śnieg. Wiem też, że autorem okładki będzie Andrzej Maziec, ten sam który zrobił grafikę do "Slajdów". To jego wariacje na temat "Góry Świętego Jana"...



PS Góra Świętego Jana to to wzniesienie na prawo od kolegiaty.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  807 782  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 807782

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl