Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 660 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Nowy "Topos"

sobota, 31 marca 2007 23:52
Numer "Rilkeański", w nim wspomnienia księżnej Marie von Thurn und Taxis, tej która użyczyła Rilkemu pokoik w swoim zamku w Duino - stąd "Elegie Duinejskie" (swoją drogą czemu nie "Duinowskie"?). Są wiersze "sopockie" Rilkego w tłumaczeniu Andrzeja Lama.
Ale sporo też o Różewiczu. Numer otwiera pierwodruk wiersza "Dedykacja". A Tadeusz Dąbrowski, namaszczony przez Poetę Małym Berłem ogłasza koniec tekstualizmu. "Tadeusz Różewicz nauczył mnie, że absolutyzacja tekstu jest ślepą uliczką humanistyki, że może być tak samo groźna jak produkcja piękna" - pisze imiennik Poety. Zgadzam się w pełni. Szkoda, że szkoła Różewicza (oznaczająca dla mnie pasję moralną w czytaniu rzeczywistości) ma tak mało zwolenników wśród młodych poetów. Instynkt stadny przeważa nad instynktem samotnego wilka stepowego.
Przemysław Dakowicz w swoim szkicu bada relacje między Różewiczem a Miłoszem dochodząc do wniosku, że w pisaniu tego pierwszego o tym drugim tkwi "pragnienie ładu, tęsknota za światem sprzed upadku, sprzed śmierci poezji, śmierci poety, śmierci człowieka".
Ciekawy dwugłos Nowaczewski-Całbecki na temat antologii "Poza słowa" rzeczonego Tadeusza Dąbrowskiego. Dla Nowaczewskiego lepszą cezurą dla tego zbioru byłby - zamiast 1976 - rok 1968. Całbecki chwali książkę za to, że daje przegląd tego, co w polonistyce było dotąd niedostrzegane.
A ja pod nagłówkiem "Pożegnania" szkicuję portret zapomnianego bydgoskiego pisarza Krzysztofa Solińskiego, który zmarł 27 grudnia 2006 roku.
Tekst jest efektem dwóch wywiadów, których pisarz udzielił mi na krótko przed śmiercią. Były to raczej jego monologi, swoiste rozprawy na temat literatury i roli pisarza we współczesnym świecie.
Na koniec mała ciekawostka. Publikację tekstu zaproponowałem najpierw "Rzeczpospolitej", zależało mi bowiem na rozpowiezechnieniu wiedzy o tym oryginalnym twórcy w wielkonakładowym medium. Po kilku tygodniach "analiz" redaktorstwo uznało, że mój utwór jest za długi, a w ogóle to za mało w nim reportażu. Wtedy zwróciłem się do "Twórczości", której Naczelny po zapoznaniu się z mym dziełem stwierdził, że jest ono... za bardzo reportażowe i wymaga przeróbek. Jednak Krzysztof Soliński autoryzował je w takiej, a nie innej postaci, postanowiłem więc być twardy.
Na szczęście Krzysztof Kuczkowski, Naczelny "Toposu" przygarnął mój "nieformatowy" artykuł. I chwała Mu za to!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Proste

poniedziałek, 26 marca 2007 22:08


Dwie równoległe spotkały się
w jednym niepowtarzalnym
punkcie czasoprzestrzeni

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Wątek im. Alicji Tysiąc

sobota, 24 marca 2007 14:42
To jest blog poetycki, zgoda. Ale to jest też blog, który nie udaje, że poezja jest wyspą wznoszącą się nad morze spraw doczesnych.
Moją uwagę zwróciła ostatnio pani o osobliwym nazwisku, która - jak to powiedzieć? - poczuła się poszkodowana tym, że urodziła córkę. Bo przez to, że ją urodziła, pogorszył jej się wzrok. A państwo rzekomo zmusiło ją do porodu. Pani wygrała sądownie z tym państwem i otrzyma sute odszkodowanie. Za to, że jej córka pojawiła się na świecie.
Nie warto wspominać o tym, że ciąża zmienia organizm kobiety, zewnętrznie i wewnętrznie. Pani "po dziecku" nie jest tą samą panią co "przed dzieckiem". Bywa też, że pogarsza się to i owo. To przykre, czasem dramatyczne, nie wszystkie panie chcą się z tym pogodzić, ale jakoś nie słyszałem, żeby z tego powodu pozywały swoje państwo. No ale "ktoś musiał zacząć pierwszy".
Znacznie ważniejsze jest według mnie to, co czuje dziewczynka, która dowiaduje się, że jej mamusia wolałaby ją sobie wyrwać z brzuszka niż urodzić. Co będzie czuła jak dorośnie.
Aha, według sondażu GfK Polonia trzy czwarte Polaków uznało, że żądanie aborcji przez A.T. było słuszne. Lepiej nie pokazujcie jej córce tych badań. Może jeszcze pomyśleć, że jest tu przez pomyłkę.
To jest blog poetycki, więc na koniec komentarz wierszowany.

                        KTOŚ KTO ZABIJA DZIECKO


                        Ktoś kto zabija dziecko, zabija cały świat

                        i nie pomogą zdrobniałe imionka porozwieszane

                        na klamkach wszystkich sądów. Sędzia blady

                        jak orzełek przeklina w duchu swe zwiędłe insygnia.

 

                        Ktoś kto zabija dziecko, czyni zadość diabłowi

                        który rośnie w inspektach małych zdrad

                        i obchodzi siwe kaniony osypujących się aniołków

                        tak jakby obchodził święto zagłady.

 

                        Ktoś kto zabija dziecko, zalepia gipsem usta

                        Boga i jego gruźliczych kościołów, ale nie ma ciszy,

                        bo syczą pod skórą domów węże z PCV i martwe jabłka

                        spadają prosto w kobiałki gnicia.

 

                        Ktoś kto zabija dziecko, zabija cały świat.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Herbert z odzysku

czwartek, 22 marca 2007 0:00
Pamiętacie Państwo te piękne czasy, kiedy nasz kraj jak długi i szeroki oddawał się "pojednaniu ponad historycznymi podziałami"? Ech, łza się w oku kręci, nie tylko redaktorom z "Wyborczej".
Żył wtedy Poeta, który - wyobraźcie sobie Państwo - miał czelność powiedzieć głośno, że nie o taką Polskę mu chodziło. Mało tego, w swojej niebotycznej bezczelności pozwolił sobie na takie oto słowa o generale Jaruzelskim, jednym z "ludzi honoru": "Na liście cnót Generała brak tylko jednej - odwagi. Jest to mankament bolesny, dojmujący, poważny i trudno po prostu dać sobie z tym radę. Bo przecież mówiąc brutalnie generał musi być odważny, za to mu płacą" ("Tygodnik Solidarność", 7 października 1994).
Niestety, nie powstrzymał się ów Poeta przed zszarganiem innej Świętości, mianowicie Czesława Miłosza, o którym wyraził się tak: "Najważniejszy jego problem to brak poczucia tożsamości. Na ten poważny feler psychiczny znalazł radę: ogłosił się obywatelem Wielkiego Księstwa Litewskiego czy Republiki Obojga Narodów. To ładne i bardzo wygodne, a przy tym zwalnia od wszelkich obowiązków wobec aktualnej rzeczywistości" ("TS", 11 listopada 1994).
Wszystko to były słowa "niskie", "niemądre" (określenia klasyka myśli poprawnej, Tomasza Jastruna), ale to, czego dopuścił się wobec Samego Adama Michnika, było po prostu przegięciem pały. W cytowanym wyżej "TS" ówże Poeta wypalił co następuje: "Nie rozumiem, dlaczego tylu moich znajomych oburza, gniewa, irytuje Michnik. Jest on klasycznym przykładem kariery komunistycznego DYZMY".
Nie, takich słów się nie wybacza. Za takie słowa się karze. I Poeta ukarany został. Surowo i rozmysłem. Rozkaz do ataku wydał Sam Adam Michnik w jakże charakterystycznym dla siebie tonie skargi: "Smutno mi, że do tego legionu oszczerców dołączył dzisiaj Zbigniew Herbert" ("GW", 15 marca 1995).
Najpierw "Wyborcza" wypisuje mu kartę choroby, oczywiście psychicznej, wedle sprawdzonych metod NKWD. Wiadomo przecież, że nikt normalny na umyśle nie atakuje Michnika. Krok drugi: zlustrujmy Poetę, wprawdzie lustracją się brzydzimy jak bąkiem w salonie, ale w tym wypadku zatkamy noski i zrobimy swoje. Wykorzystamy Herlinga, któremu opowiemy bajkę o niezłomnym Poecie, co to jednak nie potrafił oprzeć się kontaktom z ubolami. Zaskoczony Herling wyrazi swoje zaskoczenie, a potem będzie próbował wyjaśniać, że został podstępnie przez Dwie Panie Redaktorki sprowokowany do zakwestionowania uczciwości przyjaciela. Nic to, raz rzucone przez panie redaktorki błocko już zaschło.
Ale to nie wystarczyło. Do dzieła "odzyskiwania Poety" trzeba było jeszcze zaprząc Wdowę, która umiejętnie podprowadzana przez Wybitnego Publicystę naszkicuje czytelnikom "Wyborczej" portret Poety osamotnionego, cierpiącego między innymi na cyklofrenię i w ostatnich latach osaczonego przez prawicę, która "próbowała go wessać". To właśnie z wnętrza brzucha tego prawicowego Lewiatana Poeta wygłaszał "straszne" sądy tak krzywdzące "dawnych przyjaciół".
Zwróćcie Państwo uwagę na maestrię pytań Wybitnego Publicysty. Oto mowa jest o wierszu "Przesłanie Pana Cogito" ("Bądź wierny Idź"), Wybitny Publicysta wyraża zaniepokojenie: "Nie bał się, że takie radykalne (sic!) wartości mogą się łatwo stać przedmiotem politycznej manipulacji?" ("GW", 30 grudnia 2000-1 stycznia 2001). To zabawne, że właśnie z tych ust padają słowa o "politycznej manipulacji".
Tak się złożyło, że Poeta nie dożył już ani swojej lustracji, ani swojej spowiedzi, którą w Jego imieniu przeprowadziła Wdowa w konfesjonale "Wyborczej". Opluty, przerobiony na niegroźnego w sumie, bo chorego wariatuńcia, mógł już spokojnie zostać adoptowany przez jakże miłosierne środowisko "Wyborczej" oraz Samego Adama Michnika. Po takiej solidnej kwarantannie ideologicznej można Mu zafundować nawet taką fetę, jak tekst "Herbert dla amerykańskich kochanków" ("GW", 21 marca 2007) o niespotykanym sukcesie, jakim cieszy się amerykańskie tłumaczenie wierszy zebranych Poety. Wieczór poświęcony twórczości Poety zaszczycił swą obecnością Sam On, Adam Michnik, który tym razem dał się poznać jako subtelny znawca poezji. "Tak jak Tadeusz Różewicz autor "Potęgi smaku" wyszedł z piekielnego zagłębia Auschwitz i Katynia z przekonaniem o bankructwie tradycyjnych wartości, ale w przeciwieństwie do Różewicza w wierszach Herberta zawsze jest nadzieja" - mówił Michnik. Pomyśleć tylko - ani słowa o "oszczercach".

Za post scriptum mój stary wiersz, którego w styczniu 2001 roku nie zechciała opublikować "Gazeta Polska", może dlatego, że kierował nią dzisiejszy felietonista "Wyborczej" Piotr Wierzbicki?

PAN COGITO SPOTYKA ADAMA MICHNIKA


W najwyższym kręgu piekła przez pomyłkę zwanego

redakcją Adam Michnik udziela audiencji

Panu Cogito.

Gość jest słaby, mówi z trudem (nieżyjący

zawsze mieli kłopoty z mówieniem).

Jego zmęczoną twarz oświetla biurowa lampka

(przesłuchanie przez pomyłkę nazwano audiencją).

Adam Michnik ostrym ołówkiem dialektyki

prostuje jakże niezręczne fragmenty

zeznania Pana Cogito. Dla jego dobra rzecz jasna.

Kiedy podsuwa je do podpisu, Pan Cogito

nie wie co zrobić z rękoma.

Chciałby się wycofać, stać się przeźroczysty

jak własne przesłanie.

Ale za sobą ma tylko ścianę i armię duchów.

„Bądź wierny Idź” - poucza Adam Michnik,

Pan Cogito próbuje protestować, ale już go

wyprowadzają.

Nie będzie potrzebna żadna autoryzacja.

Prawda objawi się nakładem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Poeta pamięta

poniedziałek, 19 marca 2007 22:51
Gdzieś tam w telewizorze trwa bój o dolinę Rospudy, a u mnie na ulicy Dworcowej po cichutku padło kilkanaście drzew. Bo tak zdecydował jeszcze jeden wiedzący inaczej. Nikt po tych lipach, klonach i topolach nie zapłakał, tylko piszący te słowa wariat zawiadomił prokuraturę, bo drzewa ani chore, ani nikomu nie zagrażały, za to ptaki miały z nich pociechę. No ale prokuratura ma teraz ważniejsze zadania, ustalanie ojcostwa i takie tam, więc drzewa umorzyła. Co pozostaje? Pamięć poety.

POLEGŁYM DRZEWOM

 

Jest noc. Cienie powalonych drzew milczą.

Milczą cienie ptaków i cienie ich gniazd.

Milczy człowiek idący do domu.

Milczą domy i ich wszystkie sprzęty.

Milczący ludzie śnią milczące sny.

 

Jutro wstaną do milczących zajęć.

Milczący murarze postawią milczące osiedla.

Milczące sprzedawczynie obejmą placówki.

Z nor wyjdą gazety.

 

Ale teraz noc i wiatr

stoją nad tajemnicą słojów

które z chwilą otwarcia

zamknęły się na zawsze.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  807 745  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 807745

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl