Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 328 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Rusza nowa seria wydawnicza

poniedziałek, 26 kwietnia 2010 23:27
Bydgoski Oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich inauguruje nową serię wydawniczą, w ramach której ukazały się trzy pierwsze pozycje:

Tom 1. - "Niewysychające nigdy źródło. Wspomnienia o Kazimierzu Hoffmanie" pod moją redakcją.



Tom 2. - Zdzisław Pruss, "Przedostatnia sylaba" (wiersze)


Tom 3. - Michał Tabaczyński, "Koniec zabawy w pokolenie. Eseje o młodej literaturze"


Wkrótce szczegóły na temat promocji książek i możliwości ich zakupu.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Myśli żałobne

środa, 21 kwietnia 2010 23:12

Kaczyński był zbyt dobrym człowiekiem na polską politykę. Otoczony przez tylu ubabranych w szwindlach musiał budzić ich wyjątkową nienawiść. Nie mogą mu tego darować nawet po jego śmierci. Dlatego symbolicznie brukają jego grób i pamięć po nim. Zabić pamięć. To ich cel. Taka będzie rozpoczynająca się kampania.

Mnogość "teorii spiskowych". Sprzyja im brak determinacji polskich władz w wyjaśnieniu sprawy. Ale też groza tego "wypadku" jest tak duża, że najprostsze wyjaśnienia są odruchowo odrzucane.

Wielka małość Wałęsy. Ostateczne zaprzedanie legendy.

Elity niczego nierozumiejące. Doszukujące się zagrożeń w przebudzeniu świadomości patriotycznej, czyli zupełnie nie tam, gdzie należy szukać zagrożeń.

Życie, które kroczy naprzód nawet po największej katastrofie. Żarty ze smoleńską tragedią w roli głównej. Nieprzenikniona ciemność, pierwotna i bełkotliwa głupota życia kontra majestatyczny bezsens śmierci.

Tryumf mitu.

Coraz bardziej skłaniam się ku temu, że kandydatem obozu patriotycznego w wyborach prezydenckich powinien, a nawet MUSI być jedyny "ocalony" z "wypadku" smoleńskiego - Jarosław Kaczyński.

Jeszcze jeden obraz po "katastrofie". Tusk wstaje z kolan, obok stoi Putin, który wykonuje niezborny gest podtrzymania, co Tusk odbiera jako gest przytulenia. Putin jest więc niejako zmuszony przytulić Tuska. Wyglądało to jakby Don Corleone obejmował swego wiernego giermka. Może pomyślał sobie: "Misja skończona, synu".

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Z notatnika reportera

czwartek, 15 kwietnia 2010 10:43
Miałem wczoraj redakcyjny dyżur. Odbierałem też telefony od czytelników. Niewiele ich było, może pięć-sześć. Zwykle jest kilkakrotnie więcej. Ale te, które odebrałem, przygnębiły mnie dodatkowo w trwającym już od soboty przygnębieniu. Wszystkie głosy wyrażały oburzenie z powodu pochówku Pary Prezydenckiej na Wawelu. Że decyzja pochopna, że Lech Kaczyński nie zasłużył, a po co jeszcze tam Maria Kaczyńska, przecież to tylko żona.

Widać, jak ludzie łatwo dają się manipulować przez medialny przekaz. Wczorajsza "Wyborcza" z tekstem "Pochopna decyzja" podpisannym przez całą redakcję, "Szkło kontaktowe" w całości poświęcone komentowaniu pochówku na Wawelu, emocjonalne relacje TVN24 nagłaśniające nieliczne w gruncie rzeczy protesty - jakże to wyraziście przekreśla obraz "pojednania narodowego", obraz sztuczny i nieprawdziwy. Nie ma i nie będzie pojednania pomiędzy dwiema Polskami - Polską prawą i Polską znieprawioną.

Najgorsze w tym moim dyżurze, najpodlejsze były głosy obwiniające Jarosława Kaczyńskiego za to "zamieszanie", bo przecież media już nauczyły sporą część Polaków, że J. Kaczyński to człowiek "chory z nienawiści", który nie zasługuje na elementarny szacunek. Opluwanie człowieka tak tragicznie doświadczonego, opluwanie w czasie żałoby - narodowej i tej osobistej - jest najwyższą formą podłości.

Koleżanka, która z kolei ma dyżur dzisiaj, już zdążyła odebrać telefon od osoby oburzonej, że ludzie tyle godzin czekają w Warszawie na możność pokłonienia się trumnom pary prezydenckiej. Ta podłość motłochu, podłość pospolita, ma jednak swój odpowiednik w bardziej wysublimowanej podłości elity. Taką elegancką podłością wykazali się niestety Andrzej Wajda i jego żona, którzy wystosowali otwarty list przeciwko chowaniu Prezydenta z małżonką na Wawelu, czym zrujnowali nastrój żałoby i spotęgowali ból bliskich oraz milionów Polaków, którzy nie rozumieją, dlaczego decyzja o wawelskim pożegnaniu Pary Prezydenckiej może budzić wątpliwości.

Od soboty trwam w stanie niedowierzania. W pracy jeszcze jakoś się trzymam, bo do zrobienia jest masa rzeczy, które zajmują głowę. Ale myśl o 10 kwietnia towarzyszy mi nieustannie. Wieczorem, w domu, pogrążam się w smutku, co jakiś czas do oczu podpływają łzy. Przychodzi też złość. Rozmawiamy z żoną, staramy się zrozumieć. Jak to się mogło stać? Dlaczego nie zapewniliśmy bezpieczeństwa naszemu prezydentowi, naszym przedstawicielom, tylu świetnym i niezastąpionym ludziom? Coraz częściej ukazuje mi się w wyobraźni obraz jeszcze bardziej przerażający od tego, który widzimy. A jeśli Oni nie zginęli przypadkowo? Ilu potężnym siłom przeszkadzał Prezydent, jego otoczenie, ilu ludziom jego śmierć otworzyła drogę do swobodnych działań!

Prześladuje mnie upiorny obraz z filmu nakręconego na miejscu katastrofy przez jakiegoś Rosjanina. Widać na nim palące się szczątki maszyny leżące w jakimś ponurym, podmokłym lesie. W tle rozlega sie przeraźliwy gwizd lokomotywy, potem padają strzały, jeden, drugi, po tym drugim wybuch śmiechu jakichś ludzi. Filmujący wszystko Rosjanin co pewien czas powtarza "ni chuja siebie". Potem w kadr wchodzi jakiś ruski troll, może zbieracz złomu, może pijaczek któremu upadek polskiego samolotu przerwał rozpijanie z kumplami flaszki. A tam, w dymiących zgliszczach, Oni. Ikar upadł na nieludzką ziemię.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Kilka pytań

wtorek, 13 kwietnia 2010 21:42
Bardzo trafne komentarze pod poprzednim wpisem skłoniły mnie do publicznego zadania kolejnych pytań:

1. Oczywiste jest, że Prezydent zginął, ale czy stwierdzono to urzędowo, konstytucyjnie? Czy  został wystawiony akt zgonu, a jeśli tak, to kto go wystawił? Czy nie powinna tego zrobić strona polska?

2. Co było przyczyną śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego? Czy zbadano mechanizm prowadzący do śmierci Prezydenta? To samo dotyczy zresztą pozostałych osób, które zginęły 10 kwietnia.

3. Dlaczego w posiedzeniach komisji pod przewodnictwem premiera Rosji uczestniczy z naszej strony zaledwie minister zdrowia? Czy nie powinien być to urzędnik co najmniej w randze wicepremiera?



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Cześć Ich Pamięci

niedziela, 11 kwietnia 2010 23:31



Dziewięćdziesiąt sześć osób zginęło w Smoleńsku lecąc złożyć hołd Polakom pomordowamym 70 lat temu w Katyniu. W tym Prezydent RP Lech Kaczyński z Małżonką, ministrowie Jego kancelarii, posłowie, senatorowie, najwyżsi rangą wojskowi, duchowni, a także Anna Walentynowicz, od której zaczął się Sierpień 1980 i Ryszard Kaczorowski, ostatni Prezydent RP na uchodźstwie.

Osobiście czuję się tak jakbym stracił w jednej chwili bardzo wiele bliskich mi osób. Właściwie każde nazwisko na tej tragicznej liście sprawia ogromny ból. Lecz przede wszystkim boleję nad stratą dla naszego państwa, jaką jest śmierć Prezydenta.

Lech Kaczyński był pierwszym prezydentem, z którego mogłem być nareszcie dumny. Był pierwszym, o którym mogłem powiedzieć, że to mój prezydent. Reprezentował mnie, jednego z 38 milionów Polaków, godnie i z poświęceniem, do końca. Dawał przykład patriotyzmu, odwagi w głoszeniu niepopularnych poglądów i szacunku dla innych ludzi. Trwał przy swojej wizji Polski jako kraju nowoczesnego, otwartego, ale i pamiętającego o swojej przeszłości, o swoich bohaterach. Z tych powodów "było Mu pod górkę", nie miał dobrej prasy ani w Polsce, ani za granicą, dziennikarze uważali go za ponurego i nadąsanego profesora, z którym "nie pogadasz". Za granicą ukuto formułkę o Nim jako "polskim nacjonaliście". Przeciwnicy polityczni w kraju zarzucali mu, że jego rola sprowadza się do wetowania propozycji rządu.

Dzisiaj w licznych komentarzach ludzi, którzy Go znali powtarza się opis człowieka o ujmującej powierzchowności, ciepłego, szarmanckiego dla kobiet, towarzyskiego, jak z rękawa sypiącego anegdotami. Konsekwentnie realizującego założenia swojej polityki. Zaczynają pojawiać się pierwsze głosy, że może dziennikarze przesadzili z kreowaniem czarnego wizerunku Lecha Kaczyńskiego. Może zdobędą się na to, żeby uderzyć się w piersi?

Cokolwiek będzie się mówiło o Lechu Kaczyńskim, dobrego czy złego, dla mnie i tak pozostanie najlepszym prezydentem, jakiego mieliśmy po 89 roku, a może nawet w całej historii prezydentury w Polsce. Tysiące ludzi, którzy przynoszą kwiaty i znicze przed Pałac Prezydencki i które dzisiaj witały trumnę z ciałem L. Kaczyńskiego są potwierdzeniem tego, że w swoim sądzie nie jestem odosobniony.

Jest jeszcze jedna nauka, za który będę wdzięczny Parze Prezydenckiej. Pokazała nam jak może wyglądać miłość małżeńska, wzajemny szacunek i partnerstwo.

Dzisiaj te same media, które jeszcze przedwczoraj rzucały się polskiemu Prezydentowi do gardła za byle potknięcie, zastanawiają się, czy ta tragedia uczyni nas lepszymi. Dziękuję za takich "nauczycieli", powinni raczej wykładać przedmiot o nazwie hipokryzja stosowana. Dla mnie ważne jest, co ta śmierć 96 osób zmieni we mnie. I czy zmieni. Jestem daleki od patetycznych deklaracji, jak i od cynicznych zaprzeczeń. Na razie po prostu chylę czoło przed wszystkimi tragicznie zmarłymi 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Cześć Ich pamięci!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  786 916  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 786916

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl