Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 661 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Cynizm oswojony

niedziela, 31 maja 2009 21:20

Tekst poniższy jest skrótem szkicu, który ukaże się w dwumiesięczniku literackim "Topos".


"Papuga" to 67 (jeśli czegoś nie przeoczyłem) na ogół krótkich, parostronicowych utworów fabularnych. Ich bohaterem jest około pięćdziesięcioletni mężczyzna z nałogami i niedomaganiami właściwymi dla „smugi cienia". „Zmienia mi się osobowość, kiedy jestem głodny, pijany, bądź gorączkuję".


Zarówno miejsce i czas wskazywałyby na to, że mamy do czynienia z prozą realistyczną. Wróćmy teraz do jej bohatera. Z grubsza możemy określić, że wykonuje zawód dziennikarza, że lubi gorzką żołądkową, a i piwem nie pogardzi, że nie lubi spać samotnie, dlatego stara się, aby w nocy towarzyszyła mu żona. Własna lub cudza.


Kochanek w opowiadaniach z „Papugi" jest cały poczet. Zwykle są to kobiety szukające w bohaterze tego, czego nie znalazły u poprzednich facetów, nic zatem dziwnego, że i tym razem im nie wychodzi. Choć obie strony próbują. Feministkom jednak lekturę „Papugi" bym odradzał. „Kilka minut po piątej wgramoliłem się na Helenę. Wymościłem między jej nogami. Miała wycięte jajniki, dlatego była wspaniałą kochanką. Nie trzeba się było troszczyć o dalsze losy spuszczonego w nią nasienia".


Pisarz uwielbia rzucać swojego bohatera w różne niecodzienne sytuacje. A to zakocha się w nim sąsiad. Z wszystkimi tego konsekwencjami. A to w jego mieszkaniu punkt obserwacyjny urządzi sobie atrakcyjna policjantka pionu dochodzeniowo-śledczego. Innym razem skarży się: „Lew chodzi za mną po mieszkaniu i wciąż się czepia". A w szkole podstawowej zaś zostanie ogłoszony... Papieżem, z czego strasznie trudno się wywikłać...


Kabały, w które autor pakuje swego bohatera, mają na celu rozstrzygnięcie kwestii tożsamościowej: kim jestem? Ale też: po co jestem? dla kogo jestem? przeciwko czemu i komu jestem? Jedną z odpowiedzi na te intrygujące pytania znajdujemy w opowiadaniu pod ryzykownym tytułem „Kutasy": „Po miesiącu dostałem swój dowód osobisty i przyrzekłem sobie, że postaram się go jakiś czas nie gubić. Nie mam innego wyjścia - muszę być sobą". Tak, ale co to znaczy „być sobą"?  Może po prostu, być szczerym wobec siebie?

 

Krzysztof Derdowski, Papuga, Instytut Wydawniczy Świadectwo, Bydgoszcz 2009, ss. 164


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nowy "Topos"

piątek, 29 maja 2009 22:54
W najnowszym numerze (1-2/2009) dwumiesięcznika literackiego Topos cztery moje wiersze: "Modlitwa umarłego", "Notatki późnego lata", "Październik 2007" i "Rozmowa z ojcem". A ponadto szkic "Wiersz, przypis do zachwytu" - o ostatniej książce Kazimierza Hoffmana pt. "Znaki".

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wyplot wiersza

poniedziałek, 25 maja 2009 13:50

Fot. Andrzej Maziec

Ten miniwykład z poetyki znaleźliśmy w miejscu niecodziennym, mianowicie w chacie menonickiej w Chrystkowie nad Wisłą. Wynika z niego, że prawdziwy wiersz musi mieć dwa serca. Pewnie to, które bije w piersi autora i to, które odzywa się w czytelniku? To tylko jedna z możliwych interpretacji.

Takich odkryć podczas I Majówki Poetyckiej w Grucznie było sporo. A największym z nich było odkrycie wielkiej serdeczności księdza Franciszka, naszego gospodarza. Tak sprawnej organizacji imprezy literackiej mogłaby mu pozazdrościć niejedna instytucja.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Majówka u księdza Franciszka

wtorek, 19 maja 2009 21:37
23 maja o godz. 19 zapraszam w imieniu gospodarza - proboszcza ks. Franciszka Kameckiego - na I Majówkę Literacką w schronisku Domu Katechetycznego w Grucznie. W programie prezentacje twórców w ramach obchodów XX-lecia Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Nad spotkaniem pewnie będzie unosił się duch śp. Kazimierza Hoffmana, zmarłego niedawno naszego wieloletniego prezesa i przyjaciela. A wszystko w pięknej scenerii Doliny Dolnej Wisły.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nad czym teraz pracuję?

niedziela, 17 maja 2009 10:14
Nad takimi opowiadaniami, jak to:

GOŚĆ

Robiłem sobie właśnie herbatę z cytryną, kiedy do mieszkania wszedł Elvis. Najwidoczniej prawdą było to, co powtarzano odkąd umarł, a w co nigdy jakoś nie potrafiłem uwierzyć - to mianowicie, że Elvis żyje.

Usiadł w kuchni przy stole.

- Napijesz się herbaty z cytryną? - zapytałem.

- A nie miałbyś czegoś mocniejszego? - odparł.

Miałem w lodówce półlitrową butelkę gorzkiej żołądkowej i kilka piw, ale szczerze mówiąc obiecałem sobie, że do piątku wieczór ich nie tknę. Teraz zmieniłem zdanie. Zresztą był już poniedziałek. Nalałem Elvisowi i sobie po szklance gorzkiej żołądkowej i wsypałem trochę lodu. Elvis wypił pół szklanki jednym haustem. Odstawił naczynie i zapytał czy mam papierosa.

- Właściwie miałem rzucić - powiedziałem podając mu paczkę papierosów i ogień. Sam też zapaliłem.

- Straszne korki - powiedział.

- Całe miasto rozkopane - zgodziłem się.

- Ciągle wykopują jakieś szkielety. Ciekawe co z nimi robią.

- Podobno zakopują z powrotem, tylko głębiej, żeby następni ich nie wykopali.

Nalałem do szklanek. Elvis wyglądał teraz na znacznie bardziej zrelaksowanego. Przestały drżeć mu ręce. Na czoło nie występował mu już pot.

- Słuchaj, zawsze chciałem cię o to zapytać. Jak się załatwiałeś kiedy miałeś na sobie te kostiumy z cekinami? - zapytałem po chwili.

- To akurat nie był problem. Najtrudniej było umrzeć tak żeby wszyscy w to uwierzyli. Nie do końca się udało.

- Może byś coś zaśpiewał.

- Pod warunkiem, że zaśpiewasz ze mną.

- Znam tylko refreny. A mój angielski to żenada.

- Przekonałeś mnie. Zaśpiewam sam.

Pięć minut po tym jak zaczął śpiewać, usłyszałem dzwonek do drzwi. Sąsiadka z góry prosiła, żebym ściszył muzykę, bo ma na pierwszą zmianę i chciałaby się wyspać. Miała na sobie szlafrok, spod którego nieznacznie wychylały się piersi. Widząc moje zainteresowanie nimi poprawiła szlafrok. Uśmiechnęła się z zakłopotaniem.

- Przepraszam panią...

- W sumie bardzo lubię Elvisa...

- Możemy posłuchać go razem...

- To chyba nie wypada...

- Wypada, przecież jesteśmy sąsiadami.

- No dobrze, ale tylko na chwilę.

Została na całą noc. Kupiłem Elvisowi jeszcze jedną butelkę gorzkiej żołądkowej, więc zaśpiewał nam prawie cały swój repertuar. Sąsiadce tak się spodobało, że zgodziła się przenocować w moim łóżku. Zgodziła się również zdjąć szlafrok, pod którym nie miała nic prócz różowych majtek. Majtki także zdjęła.

Rano kiedy wyszła, Elvis zasugerował, że powinienem wybrać: on albo ona. Nie miałem ochoty wybierać. Przez całe życie kazano mi coś wybierać i nigdy na tym nie wychodziłem dobrze.

- Lubię cię, ale lubię też moją sąsiadkę. Myślę, że możemy to jakoś pogodzić.

Przyznał mi rację, choć był trochę rozczarowany, że kazałem mu nocować na rozkładanej leżance w kuchni.

- Tak nie sypia król - powiedział z wyrzutem.

Z czasem nasze relacje ułożyły się harmonijnie. Kiedy wychodziłem z mieszkania do redakcji, Elvis kładł się do mojego łóżka. Kiedy wracałem, zwykle wyruszał w miasto. Czasami znajdowałem w łóżku kobiety, które przyprowadzał. Opowiadały o tym, że spotkały Elvisa, ale nie są pewne czy to przypadkiem nie jakiś naciągacz. Zapewniałem, że nie i zaczynałem śpiewać nieśmiertelne kawałki.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  807 801  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 807801

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl