Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 328 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Wolne popołudnie

czwartek, 28 czerwca 2007 21:55

W wolne popołudnie zabrałem dzieci na przechadzkę. Pozwoliłem im zaproponować marszrutę. Powiedzieli, że chcą iść na most. Poszliśmy, ale kiedy dotarliśmy do mostu, dzieci stwierdziły, że się boją wejść na niego, bo jest dziurawy. Rzeczywiście, był bardzo dziurawy, aż dziwne, że jeszcze stał, a raczej wisiał nad rzeką, która pod nim przepływała, a raczej próbowała przepływać. Zeszliśmy więc po stromych, granitowych schodkach na zbocze rzecznej doliny, przekroczyliśmy betonowy mostek nad rowem melioracyjnym i stanęliśmy zwróceni twarzami w dół, gdzie za kępami drzew, na ogół leszczyn i olch, nieśmiało szumiała rzeka. Prowadziły do niej strome, jeszcze bardziej strome od poprzednich i zarosłe zielskiem schodki. Chwyciłem dłoń synka lewą ręką, a dłoń córki ręką prawą i mając synka przed sobą, a córkę za sobą, ruszyłem z nimi w dół. Kilka razy sytuacja stawała się groźna, bo nasze buty ślizgały się po wilgotnej powierzchni schodków i mało brakowało, byśmy wszyscy troje poturlali się na sam dół, do którego tymczasem było jeszcze wcale daleko. W końcu jednak udało nam się bezpiecznie dotrzeć na brzeg. Był grząski i pokryty grubą warstwą opadłych liści i innych martwych drobin. Rzeka w tym miejscu była płytka, można było ją przejść na drugi, nieodległy brzeg. Tam panowało już większe uporządkowanie, bo były to tereny rolnicze. Po naszej stronie panował za to duch zatracenia. Potężna betonowa kaskada, którą kiedyś spływała woda z rowu melioracyjnego, była zatkana różnego rodzaju śmieciem i na wpół zarośnięta. Woda miała odcień bladej, jak gdyby zmęczonej zieleni. Miało się wrażenie, że jeszcze moment i rzeka zatrzyma swój bieg i stanie się coś niesamowitego.

Na przykład na ziemię zejdzie Mesjasz.

Ci, którzy leżeli na szczycie skarpy, na niewielkim kirkucie, wciąż jeszcze na Niego czekali. Ale nic takiego się nie stało. Rzeka płynęła nieprzerwanym biegiem, a my ruszyliśmy w ślad za nim. Wspięliśmy się lekko wskos wzgórza i natrafiliśmy na ślad ogniska. Wyobraziłem sobie wieczór przy nim, w tym miejscu i potrafiłem zrozumieć ludzi, którzy wybrali je na swoją watrę. Idąc w poprzek zbocza znajdowaliśmy coraz to nowe skarby: skórzany but, z podeszwą podbitą wianuszkiem gwoździków; butelkę po mleku, szklaną, a więc na tyle starą, aby się nad nią bez najmniejszej żenady zadumać; bluzę od dresu, wrośniętą już w poszycie i sklejoną pleśnią.

Na odcinku kilkudziesięciu metrów leżały pozrzucane ze skarpy fragmenty macew. Betonowe obramowania mogił wyglądały tak, jakby pod nimi ktoś leżał. Na jednej z płyt widniał napis po hebrajsku i symbol trochę podobny do krzyża. Panowała cisza i tylko dzieci zarzucały mnie pytaniami: tatusiu, co to jest? To jesteśmy my, moje kochane dzieci. To my leżymy tutaj porozbijani, pokryci mchem, niemi. Czekający na przyjście Tego, który ma to wszystko zmartwychpozbierać. I osądzić.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nowa książka Ulicznego

wtorek, 19 czerwca 2007 11:11
Uliczny Sprzedawca Owoców zawiadamia PT Publiczność, że w Bibliotece "Toposu" ukazała się jego nowa książka z wierszami pod tytułem "Pseudo".
Okładka wygląda tak...



... a do środka USO zaprasza wszystkich chętnych i niechętnych też.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Bydgoszcz w dobie transformacji

wtorek, 12 czerwca 2007 22:26
 Esbek-autorytet wygodnie rozparty w swoim letnim domku
 którego wnętrze wygląda jak reklama
 letnich domków

 Były aparatczyk dziś dyrektor banku
 gestem Białego Turysty podaje monetę
 hinduskiemu starcowi
 pamiątka z wakacji ukazuje się
 w zaprzyjaźnionej rubryce towarzyskiej
 byłego organu

 Żyjemy w wolnym kraju i każdy
 ma prawo się zmienić
 to takie słodko chrześcijańskie pomyśleć
 że nawet kurwa ma szansę
 na świętość

 Tylko pewien ktoś
 nic nieznaczący
 nie może zapomnieć
 i zadaje to samo
 idiotyczne pytanie
 dlaczego ten kraj
 wciąż nie należy do mnie
 tylko do tamtych
 rozpartych wygodnie
 pachnących kolońską
 pozujących w jasnych letnich ubraniach
 na których nie widać nawet najmniejszej
 plamki

PS Ludzie mówią, że "esbek-autorytet" to ksywka jednego z bydgoskich radnych. "Były aparatczyk dziś dyrektor banku" to podobno ekswojewoda czy ktoś taki. Słychać też głosy, że za słowami "były organ" kryje się "największa gazeta regionu i jej piątkowy dodatek. Ale kim jest ów tajemniczy "pewien ktoś"? Mówią, że ukrywa się pod nim jakiś poeta, frustrat i utracjusz. Poeta jednak twierdzi, że nigdy nie napisałby o sobie  per "nic nieznaczący". Poszukiwania trwają.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Chwila szczerości I

środa, 06 czerwca 2007 12:00
Dochodzę do wniosku, że najpotworniejszym słowem w języku ludzi jest 
l u d z k o ś ć.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Problemat Tinky'ego Winky'ego

sobota, 02 czerwca 2007 13:51


Sam już nie wiem kim jestem

w milionach powtórzeń
tego "słodkiego uśmiechu"
nie potrafię znaleźć jednej prawdziwej
twarzy

mogę być gejem
wegetarianinem
politykiem
mordercą

kim tylko chcecie

tylko proszę pozwólcie mi pozostać
waszą zabawką

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  786 951  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 786951

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl