Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 661 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Anatomia kłamstwa

niedziela, 15 czerwca 2014 19:17


Poniżej zamieszczam oświadczenie Wojciecha Banacha, prezesa bydgoskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, w odpowiedzi na kłamstwa upubliczniane przez Dariusza T. Lebiodę. Prezes Kujawsko-Pomorskiego oddziału Związku Literatów Polskich jako sposób funkcjonowania w przestrzeni publicznej przyjął rozpowszechnianie kłamstw, przeinaczeń i insynuacji pod adresem ludzi, którzy mają odwagę kolesiostwo nazwać kolesiostwem, a grafomanię - grafomanią. Rozsyłanie donosów do pracodawców z "rozważeniem zwolnienienia" niewygodnych osób przypomina jako żywo działania Służby Bezpieczeństwa w latach PRL. Ktoś w końcu musiał powiedzieć STOP. Moje oświadczenie, opublikowane najpierw na moim blogu, a następnego dnia na portalu bydgoszcz24, uruchomiło lawinę. W odpowiedzi DTL nie omieszkał opluć mnie w liście skierowanym między innymi do mego pracodawcy. Rozważam obecnie z prawnikiem wystąpienie na drogę sądową. 

Poświęcam temu osobnikowi i tak już o wiele więcej miejsca niż na to zasługuje, jednak jest on symptomem o wiele poważniejszej choroby, toczącej Polskę. Tej chorobie na imię kłamstwo. Sączy się od góry do dołu, zatruwa politykę i kulturę. Kłamstwo stało się naczelną zasadą III RP (vide: procesy wytaczane przez "luminarzy" tejże za mówienie prawdy), cwaniaczki chodzą w aureolach"autorytetów", a nagrody literackie przyznawane są w mechanizmie "kumplowsko-spółdzielczym". 

Choć nie mam wielkich nadziei, że sytuacja ulegnie poprawie w jakiejś dającej się przewidzieć przeszłości, to jednak trzeba stawiać tamę kłamstwu i gnojeniu uczciwych ludzi. 

 

Przez ile lat można powtarzać te same kłamstwa?

 

11 Czerwca 2014 na Waszym portalu ukazała się odpowiedź Dr Dariusza T. Lebiody Prezesa Bydgosko-Toruńskiego Oddziału Związku Literatów Polskich Laureata Strzały Łuczniczki’2014 na oświadczenie red. Jarosława Jakubowskiego. Jako, że zawiera ona szereg kłamstw i nieprawdziwych zarzutów, uważam, że należy wyjaśnić opinii publicznej niektóre z nich.

 

   Dariusz Lebioda pisze, że w pracach nad sposobem przyznawania Nagrody o Strzałę Łuczniczki, wypracowanym przez środowiska twórcze, uczestniczyli przedstawiciela SPP, „a osiągnięte porozumienie zostało zaakceptowane przez wszystkie strony”. Nieprawda, nie było akceptacji.  Bydgoski Oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich nie zgłaszał potrzeby zmian składu jury (mimo zastrzeżeń co do werdyktów) ani konieczności typowania „swoich” kandydatów do komisji konkursowej – robili to z wielkim hałasem inni, być może widząc w tym swoje szanse. Uważaliśmy, że dobór jury powinien być w gestii organizatora (miasta) ze względu na konieczność zachowania jeszcze większego obiektywizmu i bezstronności. Takie stanowisko prezentowałem wielokrotnie podczas rozmów i dyskusji w Wydziale Kultury UM, później w Biurze Kultury Bydgoskiej, a także w obszernym opracowaniu o działalności Bydgoskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, przedstawionym podczas posiedzenia Komisji Kultury i Nauki Rady Miasta Bydgoszcz, 26 września 2011 roku. Nasza decyzja o typowaniu kandydatów do jury została podjęta w ostateczności ze względu na obawy aby Konkurs nie został ostatecznie zdominowany przez agresywnych „niedocenionych i nienagrodzonych” ale akceptacji sposobu kompletowania składu jury – z naszej strony, nie było i nie ma.

 

   Dalej Dariusz Lebioda pisze, że Jarosław Jakubowski „pragnie zatuszować to, co rozgrywało się przez dziesięć lat. Jedynymi laureatami byli wtedy autorzy Stowarzyszenia Pisarzy Polskich …”. Kolejne kłamstwo! Krzysztof Derdowski, laureat za „Chłód” (2004), w momencie nagrodzenia i jeszcze przez kilka lat, nie był członkiem SPP. Krzysztof Grzechowiak, laureat za „Regalia”(2006), nie był i nie jest członkiem SPP. Grzegorz Kalinowski , laureat za „Tylko biel” (2010), nie był i nie jest członkiem SPP. A inni?. Inni nagrodzeni (oczywiście oprócz dwóch ostatnich niesławnych lat) należą do Bydgoskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i nie ma w tym nic dziwnego, że ich książki zostały wyróżnione, ponieważ reprezentują wysoki poziom literacki. Nie ma czego tuszować ani czego wstydzić się. Naprawdę, zdarzają się przypadki,  że nagrody przyznaje się za pewne wartości , a nie zgodnie z układem czy rozdzielnikiem. Zdaję też sobie sprawę , że niektórym bardzo trudno to zrozumieć. Być może błędem BO SPP było wytypowanie w tym roku młodego jurora, który w dobrej wierze starał się oceniać książki według własnych kryteriów zapominając o układach i konieczności „bezwzględnego posłuszeństwa” wobec organizacji, która go wytypowała. Przecież bywają jeszcze ludzie uczciwi. Jeśli ktoś na tym stracił, to autorzy z SPP, podobnie jak w zeszłym roku. Chyba już dla wszystkich jest oczywiste, że została zawiązana swoista spółdzielnia. Jarosław Jakubowski w oświadczeniu z 7 czerwca br. dokładnie wyjaśnia  – przez kogo i na jakich zasadach.  

 

   Żenujący jest ten mentorski ton wypowiedzi D. Lebiody pod adresem młodszych i zdolnych pisarzy z SPP. To już nie są studenci. Zresztą w żadnym obszarze społecznym nie zostaje się autorytetem poprzez pisanie donosów czy listów otwartych do władz i postulowanie rozważenia dymisji, jak w przypadku dotyczącym Michała Tabaczyńskiego. Jak takie działania można nazwać? W dzisiejszych czasach pracodawcy starają się znać możliwości pracowników i wiedzą kiedy rozwiązać z nimi umowę lub jej nie przedłużać, kiedy nie spełniają kryteriów zatrudnienia czy oczekiwań. Przytaczane zarzuty „braku tolerancji” pod adresem Michała Tabaczyńskiego są równie absurdalne jak zarzuty wobec Jarosława Jakubowskiego o „nieprzemyślane, impulsywne wystąpienia”. Obaj wymienieni pisarze są w pełni profesjonalistami, a ich działania i wypowiedzi zazwyczaj były i są taktowne oraz stonowane. Może nawet zbyt taktowne.  

 

   Do niniejszej wypowiedzi zostałem sprowokowany tekstem D. Lebiody zawierającym kłamstwa dotyczące nagrody literackiej i sytuacji w środowisku pisarzy bydgoskich. Sądzę, że część z nich wyjaśniłem czytelnikom i uczestnikom szeroko pojętego życia kulturalnego w naszym Mieście. Nie mam ambicji wikłać się w literackie i obyczajowe „pyskówki” ani w awantury na forach internetowych. Mam nadzieję, że portal bydgoszcz24 przez decyzje jego redaktorów przestanie być trybuną sfrustrowanych literatów, bo obecnie zamieszczanie i promowanie rozmaitych bzdurnych i autoreklamiarskich tekstów stało się zbyt dostępne i prowadzi do wzrastającej agresji w środowisku.    

            

 

Wojciech Banach

Prezes Zarządu

Bydgoskiego Oddziału

Stowarzyszenia Pisarzy Polskich

 

   

PS  Mniej zorientowanym w niuansach przynależności organizacyjnej pisarzy wyjaśniam, że Czesław Miłosz i Wisława Szymborska,  których przywołuje w  wypowiedzi D. Lebioda, należeli do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (podobnie jak Zbigniew Herbert oraz Tadeusz Różewicz).  

 

W.B.


Podziel się
oceń
2
3

komentarze (20) | dodaj komentarz

Strzała trafiła samą siebie?

piątek, 06 czerwca 2014 22:12

Konkurs na Bydgoską Książkę Roku o Strzałę Łuczniczki stał się parodią samego siebie sprzed kilku lat. Jury złożone z osób desygnowanych przez miejscowe oddziały Związku Literatów Polskich, Stowarzyszenia Pisarzy Polskich oraz środowisko tak zwanych niezrzeszonych jest zakładnikiem lokalnych układów, co powoduje, że konkurs zamiast promować najciekawsze zjawiska w bydgoskiej literaturze, promuje "kolesi kolesi".

 

Jak wygląda ten mechanizm w praktyce, pokazały dwie ostatnie edycje konkursu przeprowadzone według zmienionego regulaminu. W ubiegłym roku w kategorii "poezja" zwyciężył Stefan Pastuszewski, "proza i esej" - Jerzy Szatkowski (kategorię "poziom wydawniczy" pomijam, bo jest ona sztucznie do konkursu doklejona). Stefan Pastuszewski nie wiedzieć czemu uznawany jest za wyraziciela środowiska "niezrzeszonych", choć równie dobrze mógłby nim być każdy "niezrzeszony", niejako ex definitione. Kandydatem ZLP był Szatkowski. W łonie jury doszło do swoistego sojuszu ZLP i "niezrzeszonych", czego efektem był taki, a nie inny werdykt.

 

Jeszcze bardziej kuriozalnie wyszło w tym roku. Otóż nagrodę w kategorii "proza i esej" zdobył Dariusz Tomasz Lebioda, autor miernej książki, szef lokalnego ZLP, który skierował do jury jednego z członków. Powtórzmy: gość typuje swojego jurora, który potem ocenia tegoż gościa książkę. Jeśli to nie jest patologią, to co nią jest? 

 

W środowisku tak ciasnym, jak bydgoskie, zawsze będą podejrzenia, że ktoś dostał nagrodę, bo jest z kimś innym w towarzyskim układzie, ale obecny kształt konkursu o Strzałę Łuczniczki całkowicie zaprzecza zasadzie jakiegokolwiek obiektywizmu w przyznawaniu laurów.

 

Poprzedni regulamin był zaciekle atakowany zarówno przez D.T. Lebiodę, jak i S. Pastuszewskiego, którzy stali się beneficjentami wprowadzonych zmian. Byłem przeciwny tworzeniu jury spośród kandydatów lokalnych środowisk. Jestem zwolennikiem jury złożonego z możliwie szerokiego spektrum autorytetrów literackich spoza Bydgoszczy. Tylko takie stworzy szansę odpowiedniej promocji nagrodzonych dzieł. 

 

Panie Prezydencie Bydgoszczy! Jeśli chce Pan wręczać nagrodę literacką, która ma swoją wagę i znaczenie, proszę rozważyć moje sugestie. Zmiana regulaminu Strzały jest koniecznością. W przeciwnym razie stanie się ta nagroda czymś w rodzaju zapomogi dla kumpli, nie mającej nic wspólnego z jakością artystyczną.  Piszę to jako dwukrotny laureat Strzały Łuczniczki, nagrodzony przez jury spoza lokalnego grajdołu. Nie kierują mną więc "niskie pobudki", ale troska o poziom życia literackiego w Bydgoszczy. Nie mogę się zgodzić na to, żeby twórcy mierni lub co najwyżej poprawni, wyżywający się w gatunku literackim zwanym donosem, chodzili w fałszywych aureolach. 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
2
2

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  807 796  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 807796

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl