Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 661 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


"Slajdy" na wakacje

środa, 28 lipca 2010 9:56


Jak widać na załączonym obrazku, "Slajdy" są na półkach księgarń. Możecie je kupić w sieci MATRAS. Tymczasem Mieczysław Orski w czerwcowym "Przeglądzie Powszechnym" pisze o książce: "(...) Jakubowski analizuje, prześwietla w swoich "Slajdach" wszechstronnie swą sytuację bytową. Próbuje przez intencjonalną analizę wczuć się w generalną kondycję współczesnego, myślącego, wrażliwego, obdarzonego przez tradycję określonym kodeksem etycznym i "regulaminem" estetycznym człowieka. Człowieka borykającego się z trudami powszedniego bytu, pragnącego czy muszącego znaleźć swoje miejsce w podporządkowanym technologiczno-medialnym prawom świecie, zadającego sobie w chwilach samotnej swobody fundamentalne egzystencjalne pytania, wierzącego, że przez szczeliny codziennej udręki prześwituje jakaś Prawda przez duże P, jakaś druga rzeczywistość, znajdująca się pod kontrolą Tego, którego obecność odczuwa, jak powiada, w niebieskim pokoju na poddaszu swojego Domu (...)". 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Bieszczady '10, czyli Prawdziwy Koniec Polski

poniedziałek, 26 lipca 2010 10:55
Bieszczady zawsze były dla mnie czymś legendarnym. W 1984 roku odbyło się tam coś o nazwie "Bieszczady '40", zlot harcerzy z całego PRL-u. Pamiętam słowa piosenki "Rajd, rajd, bieszczadzki rajd, czy to słońce, czy to deszcz, ruszaj z nami przyjacielu, gdy sam chcesz" czy jak to tam leciało. Rosło we mnie wyobrażenie Bieszczad jako krainy tajemniczej, owianej duchem przygody, pełnej wyrzutków cywilizacji. Ale jakoś nie było okazji, żeby wybrać się do tego cycka Polski, jak go sobie nazwałem. Aż w tym roku się udało.

Stanęliśmy z Anią i dziećmi w Ustrzykach Górnych, skąd wiodą szlaki na wszystkie ważniejsze pasma. Już pierwszego dnia ruszyliśmy na Tarnicę. Potem jeszcze zaliczyliśmy Połoninę Caryńską i Połoninę Wetlińską. A raczej to one nas zaliczyły, bo litrów wylanego potu nie da się przeliczyć na nic w świecie. Modlę się, żeby nikomu nie przyszło do głowy zabudowanie połonin stacjami narciarskimi i hotelami. Modlę się, żeby nie zjechał w Bieszczady tłum "turystów", kupujących pluszowych podhalańskich górali w Solinie.

Jest coś takiego jak bieszczadzki snobizm. Jedzie się tam już z określonym nastawieniem, właśnie żeby znaleźć się w świecie niekomercji, zaludnionym przez oryginałów w kapeluszach z orlimi piórami. Ale trzeba zajrzeć pod te kapelusze i wtedy widzi się twarze. Nie mordy, tak częste w tzw. codzienności, ale właśnie twarze. Nawet lokalni menele mają swój niezapomniany koloryt. Łatwo popaść w cepeliozę, ale wystarczy wczesnym rankiem założyć buty i ruszyć na szlak. Wszelkie wątpliwości rozwiewają się od razu. A kiedy człowieka zmęczy wędrówka, można narwać jagód z połoniny, przysiąść na kamieniu i nasycić się smakiem Bieszczad.

Schodząc z Połoniny Wetlińskiej, na Przełęczy Wyżnej, można natknąć się na obelisk pamięci Jerzego Harasymowicza, niesłusznie zapomnianego poety, laureata nagrody Kościelskich z 1972 roku. Zmarł w 1999 roku. Jego prochy rozsypano nad bieszczadzkimi połoninami. W Cisnej zaś poszukajcie pamiątkowej kapliczki ku czci bieszczadzkich "majstrów bieda", bardów, pieśniarzy, lirników. Bez nich ta ziemia byłaby dziś tylko pięknym landszafcikiem.

A to moja bieszczadzka pieśń;)

Góra zczytuje z nas znaczenie kroków
tam dalej mgła
spowija pasma innych ewentualności
tutaj - but za butem
błoto jak totem
i potoki potu
spływające po grzbietach

Chcę śpiewać
(kiedyś byłem ptakiem
mieszkałem w domku na drzewie)
tylko podaj mi tonację twojego oddechu

Niech cię szlak Daleka!
Wspinasz się i wspinasz
aż tu masz - szczyt i co po nim?

Brnę w niezorkiestrowanych brzmieniach
teatralizacje przyrody przybierają rozmiary
parodii
ale wytrzymują natarcia
poronionej ironii
i dalejże!
burzą w dolinę
w samo centrum rozgrywek
płci i języków

Jedno i drugie nie może znaleźć pary
więc już od rana rysuje trasę wspinaczki
tylko jak wejść wyżej i dalej od innych?
Można już tylko inaczej:
bez używania tlenu albo znaków

Koniec jest jak lista deserów na odwrocie menu:
ciężki mdły i z pewnością brzemienny
a więc połowiczny

Po drugiej stronie kolejne podejścia
zejścia i nadzieje ucieczek
długie życia wlokące się przez przełęcze

Lecz teraz - chcę śpiewać
więc podaj mi lirę twej Piersi
Daleka!

 

I jeszcze kilka bieszczadzkich fotek:









PS A jakby tego było mało, to na zakończenie naszego pobytu w Ustrzykach Górnych trafiliśmy do baru "Kremenaros" na koncert Roberta Brylewskiego i Trudnej Młodzieży. Pan Robert jak za dawnych lat dał takiego czadu, że pół nocy pogowaliśmy przez sen. Są jeszcze na tym świecie ludzie. Spotkacie ich w Bieszczadach!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Nawigacje

sobota, 10 lipca 2010 11:06

Kurcze, napisałem coś, co jest inne od tego, co pisałem dotąd. Może przeczytajcie fragment końcowy i sami zobaczcie. Tytuł całości dałem "Nawigacje (pieśni jednokierunkowe z licznymi odgałęzieniami)".

(...) Mówimy: katastrofa, a

myślimy: ojczyzna. Pomiędzy jednym a drugim

rozpina się cienka lina, na której tańczymy nie-

zrównoważeni i niezrażeni wołaniem. Nie-

odwołalnie jestem schwytany w twoje powonienie,

do twojego ucha zbliżam się jak do lądowiska

na planecie X, przechodzę na ręczne sterowanie,

dopełniam wszystkich formalności z Książki Procedur

twojego ciała. System podaje komendę „terrain ahead",

słyszę twój głos: „odchodzimy" i nie-

wytłumaczalnie spadam _____ „pull up" ___ „pull up"

twoje ucho wypełnia się krzykiem

­­­_____ na tym koniec zapisu.

 

Z A W R Ó Ć  J E Ś L I  T O  M O Ż L I W E

 

Przebudzeni w czarnej skrzynce - oto spełnienie

przepowiedni zwykle chowanej w słońcu.

Lecz układ się zgadza: gwiazdy stygną

w czasoprzestrzeni, więc stygnięcia starczy

dla wszystkich przybyłych. To jak niedziela

w lipcu, dno przepastnej rozpusty wybrukowane

ekranami o wysokiej rozdzielczości i ciekło-

krystaliczności, życzliwie korespondujące z impon-

derabiliami wystawianymi na impregnujące działanie opinii.

Niech cię nie zwiodą pozory. Klakson, trzask, gwizd,

trel są teraz naszymi stronnikami. Cisza

jest niebezpieczna, podsuwa najprostsze

rozwiązania, nie siląc się na dowodzenia,

więc umówmy się: mówmy, to znaczy ruszmy

słowa z ciepłych posad. Strzepmy z ust osad

inercyjnych osądów, odbierzmy sobie moralne

prawo, hej! morwa na lewo, lepkie owoce ma drzewo

w sercu starca-miasta co najmniej tak starego

jak dyktatura utraty, jak opozycja spełnień.

Hej! morwo, mowo i ty, trawo! Nie gaśnijcie,

płońcie, brońcie przed lodem piekielnym

stukającym w szklance jak kołatka diabła.

Spal żółte kalendarze zbóż, Słońce, z burz

ułóż syfonową symfonię, cały ten syf zburz.

Zbudujemy poezję, pociągniemy na Polinezję.

Będziemy mobilni, bezsilni jedynie wobec

pokusy biegu. W naszej skrzyni biegów jest pięć,

i żadnych spięć, bo szósty, wsteczny wrzucamy

do ciemnej wody snów, pełnej gadających głów

zmarłych. Lecz co gadają zmarli, jak dociec

wciąż będąc jeszcze żywym, to znaczy krzywym

odbiciem pedanterii tej kościstej pani?

Odpowie ci wiatr, więc lej po korek i leć!

W oczach leśnych zwierząt świeć!

Move Maleńka, mów, bo kogo zmorzy trip - ten

trup.

 

Z A W R Ó Ć  J E Ś L I  T O  M O Ż L I W E

 

Z A W R Ó Ć  J E Ś L I  T O  M O Ż L I W E

 

Z A W R Ó Ć  J E Ś L I  T O  M O Ż L I W E



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Generał" w Poznaniu

piątek, 09 lipca 2010 12:45

Poznań, 5 lipca 2010 roku



D E C Y Z J A


Jury III edycji projektu teatralnego poświęconego polskiej dramaturgii współczesnej

„METAFORY RZECZYWISTOŚCI"


o zakwalifikowaniu dramatów do finału konkursu

 

___________________________________________________________________



Jury III edycji projektu teatralnego poświęconego polskiej dramaturgii współczesnej „METAFORY RZECZYWISTOŚCI" w składzie:


- prof. Przemysław Czapliński - literaturoznawca,

- Łukasz Drewniak - krytyk teatralny,

- Paweł Szkotak - reżyser, dyrektor naczelny i artystyczny Teatru Polskiego w Poznaniu,


w oparciu o §2 pkt. 2 oraz §5 regulaminu konkursu, po zapoznaniu się ze 169 prawidłowo zgłoszonymi pracami, na posiedzeniu 2 lipca 2010 roku w Teatrze Polskim w Poznaniu, postanowiło zakwalifikować do finału konkursu wymienione niżej, w porządku alfabetycznym, dramaty:


- „Chłopiec malowany" autorstwa Piotra Rowickiego,

- „Generał" autorstwa Jarosława Jakubowskiego,

- „Miss Julia Pastrana" autorstwa Joanny Gerigk.


/-/ Przemysław Czapliński
/-/ Łukasz Drewniak

/-/ Paweł Szkotak


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  807 785  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 807785

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl