Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 328 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Wersja druga

niedziela, 29 lipca 2012 12:10

 

Zastanawiam się czym ma być ten blog i dochodzę do wniosku, że powinien pokazywać też trochę "kuchni literackiej", "tajemnic warsztatu" czy jak to nazwać. Pisanie jest jedną z tych dziedzin, które wymagają powtórek, przepisywania, poprawiania. Tak jest z wierszem "Szkoła uczuć", który napisałem kilka dni temu i cały czas nie jestem z niego zadowolony. Zamieszczam więc jego kolejną wersję.


 

Szkoła uczuć


 

Wysokie sosny szumią jak maszty

buty nurzają się w grzywach traw

ciepły wiatr owiewa twarz - przynosi zapachy dalekich krain


 

W jednej z nich mieszka chłopiec któremu na imię Serce

on kąpie się w jeziorze

pod kocem, gdzie chowa się przed burzą, obserwuje mrówki

a potem, nagi, długo żegluje po bezkresach galaktyk

Któregoś ranka budzi go śpiew wróbli na włoskim orzechu

jego twarde konary niemal dotykają okna

wstaje letni dzień

wszyscy jeszcze żyją

chłopiec jakby przeczuwał że taki dzień już się nie powtórzy

więc uczy się go na pamięć jak wiersza

więc wchodzi w ten dzień jakby wchodził do ciepłej rzeki

zanurza się w nim po koniuszki włosów

w ogrodzie za domem smakuje dojrzałe maliny porzeczki śliwki

panuje tu cień ale chłopiec jeszcze nie rozumie

że to zapowiedź nadejścia Pani Śmierci

Przez palce lepkie od soku

patrzy na zachodzące słońce

między zębami pękają jeden po drugim

ciemne owoce


 

Nie wypuszczę cię stamtąd chłopcze

musisz tam zostać

i trwać, tylko

trwać.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Szkoła uczuć

poniedziałek, 23 lipca 2012 13:15

 

Wysokie sosny skrzypią jak maszty

ciepły wiatr przynosi zapachy dalekich krain

znowu jestem chłopcem któremu na imię Serce

kąpię się w jeziorze

pod kocem chowam się przed burzą

a potem nagi żegluję po bezkresach galaktyk

 

Któregoś ranka budzi mnie śpiew ptaków

za oknem wstaje letni dzień

wszyscy jeszcze żyją

a mnie przepełnia taka radość

że zalewam się łzami

 

W sadzie za domem smakuję maliny porzeczki śliwki

 panuje tu cień ale jeszcze nie rozumiem

że to zapowiedź nadejścia nieprzebłaganej śmierci

ręce mam lepkie od soku

patrzę w zachodzące słońce

rozgniatam zębami

ciemne owoce.

 


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: wiersz

komentarze (0) | dodaj komentarz

Królestwo

wtorek, 17 lipca 2012 13:37

Jako chłopiec bywałem nieczuły i okrutny

nożykiem przybijałem żuka do miękkiego mchu

na dżdżownicach sprawdzałem działanie słońca i soczewki

uciekałem w światy ukryte w ogrodzie

rządziłem nimi twardą ręką

karząc poddanych za byle nieposłuszeństwo

Czasem stawałem przed potrójnym lustrem babci

i przeglądałem się w nim: było nas wielu

pochmurnych chłopców którzy przedwcześnie odkryli

że nie ma tajemnicy

jest tylko głód tajemnicy.

 

Dziś obserwuję żuka na leśnej ścieżce:

czarnobłękitny wędrowiec pokonuje jasne języki piasku

i rumowiska patyków naniesionych przez deszcz

przechodzi z jednej na drugą równie nieznaną stronę

wiedziony czymś o czym nie wiem

ale co być może i mnie każe iść dalej

Nie podnoszę złamanych gałęzi

plastikową butelkę też zostawiam w spokoju

chcę tylko iść

ogołocony z lęku i chęci powrotu

 

Kiedyś musiałem przestać być nieśmiertelny

moje królestwo najpierw podupadło

a potem straciło granice

stanąłem przed lustrem

skazany na własną twarz.


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: wiersz

komentarze (5) | dodaj komentarz

Piękny jest!

sobota, 14 lipca 2012 10:18

Muzeum Konstantego I. Gałczyńskiego w Praniu wzbogaciło się o nowy, niezwykły eksponat - pomnik patrona. Rzeźba przedstawia Gałczyńskiego siedzącego na pniu, w zamyśleniu spoglądającego na horyzont. Autorem pomnika jest młody bydgoski rzeźbiarz Gracjan Kaja, którego inne dzieło - Ukrzyżowanego według obrazu Gruenewalda widziałem w bydgoskiej Galerii Autorskiej. Rzeźbiarstwo Kaji charakteryzuje realizm w odtworzeniu indywidualnych cech modela, a jednocześnie duża ekspresja. Konstanty będzie odtąd towrzyszył gościom Letniej Sceny organizowanej rokrocznie w Leśniczówce Pranie. Wykonanie najnowszego dzieła Gracjana Kaji zostało poprzedzone konsultacjami z obecnym gospodarzem Prania - Wojciechem Kassem. Wiem, że inspiracją do powstania rzeźby siedzącego Gałczyńskiego była fotografia z okresu, gdy poeta odwiedzał leśniczówkę.

 

Odsłonięcie pomnika zbiegło się z rozstrzygnięciem pierwszej edycji konkursu poetyckiego o nagrodę Orfeusza. Otrzymał ją Krzysztof Karasek za tom wierszy pt. "Wiatrołomy" wydany w Bibliotece "Toposu". Znakomity poeta, kojarzony przede wszystkim z Nową Falą, ale obecnie przeżywający drugą poetycką młodość, odebrał nagrodę z rąk przewodniczącej jury - poetki Ewy Lipskiej.

 

Poniżej zdjęcia z uroczystości, jaka odbyła się w Praniu 7 lipca br.

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

U progu urlopu

piątek, 13 lipca 2012 11:11

Witaj Dzienniczku. Przepraszam, ża tak długo mnie u Ciebie nie było, ale nie miałem czasu, a raczej przeznaczałem go na inne zajęcia. Na przykład zacząłem prowadzić prawdziwy Dziennik. Nie gniewaj się, Ty też jesteś prawdziwy, ale inaczej. W tamtym dzienniku zapisuję to, czego nie mógłbym zapisać w Tobie. I na odwrót - w Tobie zapisuję to, czego nie znajdziesz w tamtym dzienniku. Ty jesteś na pokaz. Ja wiem, że to brzmi brutalnie i niesentymentalnie, ale musisz to przyjąć do wiadomości. Jesteś cały pomyślany jako coś, co można w każdej chwili przeczytać. Ale nie bądź zazdrosny o tamten dziennik, Dzienniczku. Ty jesteś nawet poniekąd ciekawszy, bo bardziej wymyślony, to jest bardziej oddalony ode mnie. Pisząc Ciebie, muszę się naprawdę nieźle nagimnastykować, żebyś Ty był na pokaz i ja niezbyt odkryty. Wilk syty i owca cała.


Mógłbym podać Ci długą listę tematów, o których miałbym ochotę w Tobie napisać, ale nigdy nie napiszę, bo nie wypada. Bo przeznaczone są dla tamtego. Na przykład... nie, nie mogę, naprawdę nie mogę, muszę pozostać wierny. Wierny Wam obu. Musimy sobie jakoś radzić w tym trójkącie. Przyznam Ci się (teraz jestem autentycznie szczery) - teraz piszę w Tobie, bo koledzy pytali mnie dlaczego nic w Tobie nie piszę. Więc piszę, ale jednocześnie czuję, że pisząc raczej zakrywam niż wyjaśniam. Nie jest to wygodne, ale pisanie w ogóle nie powinno stwarzać piszącemu komfortu. Raczej przeciwnie, pisanie powinno być dla piszącego rodzajem ciężaru, z którego zdaje relację czytającemu. Eee, zapędziłem się w teoretyczne rozważania, zamiast Ciebie prowadzić, Dzienniczku. Wracam więc do Ciebie.


Dziś ostatni dzień przed moim długim urlopem. Dawno już nie miałem urlopu, który byłby tak długi. Zastanawiam się czy go sobie rozplanować, czy pozwolić, by upływał bez planu, jak to się mówi, "spontanicznie". Pewnie będzie i tak, i tak, i pewnie każde moje przedurlopowe postanowienie zostanie zweryfikowane przez sytuację urlopu. Mógłbym rzecz jasna napisać w Tobie o tym, co chciałbym robić w czasie urlopu , np. przeczytać zaległe książki, pojeździć na rowerze i pozwiedzać okolice, no i koniecznie poczuć pod stopami rozgrzany piszczący piasek bałtycki. Ale czy to warto pisać o planach, skoro najważniejsze jest to, że siedzę teraz w pracy i przede mną do napisania trzy ostatnie przedurlopowe artykuły, szumi klimatyzacja, a od strony sąsiednich biurek docierają niewyraźne rozmowy, stukanie klawiatur.


Powiem Ci jeszcze na koniec, że wczoraj byłem na ciekawym wieczorze pisarza Krzysztofa Derdowskiego i malarza Włodzimierza Bykowskiego w Galerii Autorskiej. Opowiadania opowiadały o ludzich nękanych przez sumienie, obrazy opowiadały o historii Lucyfera. A potem wypłynęliśmy na suchego przestwór oceanu i zahaczyliśmy o ostrów pubu, w którym przebywało mnóstwo młodych kobiet. Zwróciłem uwagę na jedną parę: piękną Mulatkę, która przyprowadziła do pubu równie piekną białą dziewczynę na wózku inwalidzkim. Nie mogłem oderwać od niej oczu, wyobraźnia zaczęła podsuwać mi fabuły, miłosne historie, w których ja, to znaczy bohater, Mulatka i kaleka piękna dziewczyna... Och nie, Dzienniczku, nie będę ciągnął dalej tych intryg, zachowam je dla Twego alterego. Do zobaczenia...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  786 942  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 786942

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl