Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 660 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Półwysep Węży

środa, 27 sierpnia 2008 10:18
Od południa wrzyna się w wody szeroko rozlane Zalewu Koronowskiego, od wschodu sąsiaduje z rybną zielonooką zatoczką, od zachodu z dawnym kąpieliskiem Siatką zwanym. Najstarsi mieszkańcy nie wiedzą skąd nazwa Siatka. Czy od tego, że stała tu jakaś siatka odgradzająca kąpielisko od reszty akwenu, a może siatka ułożona pod wodą była, tak by milusińscy zawsze grunt pod nogą mieli? Nie pamiętają najstarsi, ale nazwa Siatka w pamięci wciąż żywa, choć dzisiaj zarośnięta zielskiem i śmieciem znoszonym przez okoliczną elytę. W pamięci jeno rozbrzmiewa śmiech dzieciarni i nawoływania matek, by jeden z drugim za daleko od brzegu nie oddryfowali. Materac przez pamięć przepływa, materac, na którym ja, kilkulatek niecnota oddaliłem się od Mamy, w trzciny szumiące Półwyspu Węży.
Wierzyłem, że gęste zarośla Półwyspu
niejedno kryją licho, węża, żmiję, a może krokodyla, bo co by mu szkodziło zapędzić się w ten rejon? Widziałem óczmi wyobraźni długaśne cielsko sunące w trawach, co cicho szeleściły "szszszuuuu", cielsko sunące prosto na mnie, bosego dzieciaka. I wtedy, na tamtym materacu, widziałem je wyraźnie i z gardła mego krzyk się wydobył jak nagła epifania. Jedna pani, wskoczywszy dzielnie do akwenu, do brzegu bezpiecznego mnie odholowała, gdziem otrzymał srogą burę od przestraszonej Mamy.
Dziś wchodzę na Półwysep Węży z dwójką moich dziatek. Pokazać im chcę siedlisko węża, żmii oraz krokodyla. Szuwary szu szu szumią całkiem tak jak wtedy, ale nie ma już wśród nich żadnego płazu ni gadu. Najwyżej butelka po Żubrze, kubek po zanęcie, ślady nietrwałe naszej obecności. A jednak mówię dziatkom moim, co mi mówili Starzy, i tak się wlecze legenda przez czas niby nić babiego lata.

PS Heukreka! Że tak powiem. Już wiem skąd owa Siatka. Stąd, że na wysokości tegoż kąpieliska w poprzek wody siatka ustawiona była, tak żeby łapać pływające wyspy, mnogie w czas początków naszego Zalewu. Gdy wyspy już osiadły, przepadła i siatka. Lecz Siatka nie umarła, póki my żyjemy!

W tle Półwysep Węży.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Gdyby Babcia mogła to przeczytać...

piątek, 22 sierpnia 2008 9:34
Czytać własny wiersz w tłumaczeniu na inny język to jak... czytać własny wiersz w tłumaczeniu na inny język. Do tego jakże odkrywczego wniosku doszedłem czytając przekłady moich tekstów na stronie kwartalnika Pobocza. Na próbkę wiersz "Babci z okazji moich 33. urodzin". Po czesku, serbsku i słoweńsku.

BABIČCE PŘI PŘÍLEŽITOSTI MÝCH 33. NAROZENIN

Babičko Strážný anděli můj
vzpomínáš jak si na začátku března trhala sněženky
a dávala je do skleničky s vodou?
dělala jsi to vždy na mé narozeniny
vzpomínáš jak tehdy voněla země?
něco se od té doby změnilo
i když slunce stejně tak rozepíná dívkám kabáty
a parky se plní stále novými dětmi

Mrak visí nade mnou Babičko
teď je on známkou stálosti
jako kdysi sněženky kočičky lístky břízy
vždycky přišel den kdy se jich bylo třeba zbavit
ale nebolelo to
a mrak nasává každý výživnější dech
ráno večer ve dne v noci
zvláště v noci
když sestoupí a vchází do domu

Moje modlitby jsou nepovedené a slabé
nejsou v nich ani slova
ale vím že v ž d y c k y stojíš vedle mě
živá jako n i k d y.

večer, březen 2007

 

BAKI ZA MOJ 33 ROĐENDAN

Bako Anđele Čuvaru moj
sećaš li se kako si početkom marta brala visibabe
i stavljala ih u čašu sa vodom?
uvek si to radila za moj rođendan
sećaš li se kako je tadamirisala zemlja?
nešto se promenilo od tog vremena
mada sunce na isti nači otkopčava devojačke kapute
a trgovi se pune uvek novom decom

Oblak visi nada mnom Bako
ona je sada znak stalnosti
kao nekad visibabe listići breze
uvek je dolazio dan kada ih je trebalo baciti
ali to nije bolelo
a oblak usisava svaki dublji dah
rano uveče danju noću
naročito noću
kada se spušta i ulazi u kuću

Moje molitve su neuslišene i slabe
u njima nema čak ni reči
ali znam da uvek kraj mene stojiš
živa kao nikad.

veče, mart 2007

 

BABICI ZA MOJ 33. ROJSTNI DAN

Babica angel varuh moj
se spomniš kako si na začetkih marca nabirala zvončke
in jih dajala v kozarec z vodo?
tako si delala za vsak moj rojstni dan
se spomniš kako je takrat dišala zemlja?
nekaj se je spremenilo od tistega časa
čeprav sonce enako odpenja dekliške plašče
zelenice pa so polne vedno novih otrok

Oblak visi nad menoj Babica
zdaj je on znak stalnosti
kot nekoč zvončki mačice listki breze
zmeraj je prišel dan ko se jih je bilo treba znebiti
toda to ni bolelo
oblak pa srka vase vsak hranilnejši dih
zjutraj zvečer podnevi ponoči
posebno ponoči
ko se spušča in vstopi v hišo

Moja molitev je okorna in medla
niti besed ni v njej
toda vem da mi v e d n o stojiš ob strani
živa kot n i k o l i.

večer, marec 2007



 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Meia ma prośbę

poniedziałek, 18 sierpnia 2008 17:53
Napisała do mnie Meia, Gruzinka od dwóch miesięcy pracująca w Polsce jako wolontariuszka. Poznałem ją niedawno zbierając materiał do artykułu.
Meia prosi, żebym przekazał tylu osobom, ilu się da, że Rosjanie łamią umowę o wycofaniu się z Gruzji, z miast Gori, Senaki, Poti. Blokują zachodnią część Gruzji. "Rosyjska potęga i przemoc są zbyt wielkie, żeby tak mały naród mógł im się oprzeć" - pisze Meia. Jej rodzina ukrywa się w górach, nie moga się z sobą skontaktować, ponieważ linie telefoniczne są w większości nieczynne.
Przyjaciele Mei otworzyli stronę internetową http://www.support-georgia.ge/site
na której można zobaczyć efekty działań rosyjskich i skonfrontować te materiały z informacjami przekazywanymi przez oficjalne media. Uwaga, niektóre zdjęcia są drastyczne.


Miasto Gori.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Popieramy Gruzję

piątek, 15 sierpnia 2008 13:24
Napisałem list otwarty popierający Gruzję w konflikcie z Rosją.

Rosyjskie wojska wkroczyły do gruzińskich prowincji: Osetii Południowej i Abchazji. Rosyjskie samoloty zbombardowały gruzińskie miasta, są zabici i ranni. Dowództwo rosyjskiej armii, a także  polityczni przywódcy, argumentując zbrojną interwencję, używają tego samego języka, co 17 września 1939 roku, mówiąc o konieczności „ochrony obywateli rosyjskich” i „zaprowadzenia pokoju”. Operacją militarną podobno osobiście kieruje Władimir Putin, ten sam, który obrócił w perzynę inną kaukaska republikę walczącą o niepodległość – Czeczenię. Mówi się o tym, że celem Rosjan jest obalenie obecnego, prozachodniego prezydenta Gruzji i umieszczenie na jego miejscu ekipy sprzyjającej interesom Moskwy.

Rosja do dzisiaj nie pogodziła się z niepodległościowymi dążeniami narodów, które niegdyś wchodziły w skład ZSRR, zwanego Imperium Zła. Nadal uważa się za hegemona naszej części świata, starając się blokować prozachodni kurs krajów kaukaskich czy Europy Środkowo-Wschodniej.

Świat zachodni wykazuje zbyt daleko idące kunktatorstwo. Podobnie jak chiński rynek zbytu wygrywa z prawami człowieka, tak ropa i gaz z Rosji są ważniejsze niż stabilne demokracje na Ukrainie czy w Gruzji. Nie rozstrzygamy czy dobrze byłoby dla tych krajów, gdyby przystąpiły do NATO i Unii Europejskiej. O tym powinni decydować ich obywatele. Ale nie możemy zgodzić się na to, by ustrój był im narzucany za pomocą kałasznikowów, MiG-ów czy wyrzutni rakiet.

Agresja Rosji na niepodległą Gruzję odbywa się przy milczącej aprobacie, a w najlepszym wypadku obojętności państw zachodnich. Przypomina to rok 1938, kiedy Niemcy dokonywały anschlussu Austrii, a mocarstwa europejskie pozwoliły Hitlerowi na aneksję części Czechosłowacji. Dzisiaj, kiedy Gruzini oczekują  poparcia, politycy bawią na wakacjach. Nasuwa się nieodparte wrażenie, że te 70 lat niczego nas, Europejczyków, nie nauczyło.

My nie jesteśmy politykami. Jesteśmy poetami, prozaikami, krytykami, artystami, animatorami kultury. Nie musimy ukrywać swoich myśli i uczuć pod płaszczykiem dyplomatycznych wyrażeń. Dlatego pragniemy jasno dać wyraz naszego sprzeciwu wobec agresji wielkiego imperium na małe górzyste państwo na Kaukazie. Wyrażamy naszą solidarność z narodem gruzińskim i nadzieję na to, że jego wola zostanie uszanowana, a przelew krwi – przerwany.

 

Jak dotąd list poparły następujące osoby:

Marcin Cielecki - poeta, krytyk literacki, Olsztyn

Rafał Derda - poeta, Toruń

Wojciech Kass - poeta, animator kultury, Pranie

Józef Herold - producent filmowy, Bydgoszcz

ks. Franciszek Kamecki - poeta, Gruczno k. Świecia

Artur Nowaczewski - poeta, krytyk literacki, Gdańsk

Ryszard Częstochowski - poeta, Bydgoszcz

Dariusz Dorn - poeta, Hamburg

Paweł Szydeł - poeta, animator kultury, Więcbork

Szymon Babuchowski - poeta, dziennikarz, Katowice

Wiesława Kluszczyńska - poetka, Bydgoszcz

Dawid Majer - poeta, Gdańsk

Piotr Kajetan Matczuk - muzyk, Gdańsk-Ełk

Radosław Wiśniewski - poeta, redaktor, Brzeg

Piotr Szwabe - Gdańsk

 

Proszę o dołączanie się do listu w komentarzach! Niech świat wie, że nie zostawiamy Gruzinów samych.


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Spotkanie autorskie

piątek, 08 sierpnia 2008 12:31
Galeria Autorska Jana Kaji i Jacka Solińskiego mieści się przy Pomorskiej 48, w sercu bydgoskiego Bronksu, jak sobie nazywam Śródmieście. Jeszcze niedawno był tu sklep z odzieżą używaną, zostały po nim witryny. Teraz w środku pan poeta czyta swoje wiersze, a za witrynami kipi upalne popołudnie Śródmieścia. Rozwrzeszczane nastolatki wspominające Jacka z basenu, wytatuowana mama pchająca wózek z opalonym jak Murzynek dzieciaczkiem, pan w koszulce na ramiączkach, któremu odbija się "nalewka żołądkowa" z plastikowej butli, stateczna pani w słomkowym kapeluszu z szerokim rondem. Wszyscy omijają ten dziwny przybytek ciekawie zaglądając do środka. Na razie jeszcze go nie odwiedzają, na razie patrzą trochę jak na obcego przybysza, ale już powoli się do niego przyzwyczajają. Tymczasem pan poeta ściera pot z czoła i czyta kolejny wiersz. Czyta trochę za szybko, trochę za żarliwie, może to przez wypite przed spotkaniem dwa "Lechy", a może z powodu wiary w siłę swojego słowa, wiary która choć ma tak nikłe podstawy, nie opuszcza go jak cień. A jeśli to nie wiara, tylko pycha? - zastanawia się pan poeta, rzucając co pewien czas czujne spojrzenia w stronę publiczności. Są tam ludzie mu bliscy i tacy, których nie zna, ale bardzo chciałby wierzyć, że jego słowo na moment uczyni ich wspólnotą bez żadnych dopełniaczy.
Za witrynami przesuwa się Życie, prawda, która nie potrzebuje uzasadnień, nie potrzebuje nawet poezji. Bronks rządzi.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  807 752  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 807752

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl