Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 661 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


O Mrożku cz. 1

czwartek, 29 sierpnia 2013 15:13

Jarosław Jakubowski

 

Mrożek jak otwarty list

 

Sławomir Mrożek w powszechnej opinii jest pisarzem, który pilnie strzeże swojej prywatności, wstrzemięźliwie odpowiada na pytania w wywiadach prasowych i w ogóle sprawia wrażenie, jakby całe tak zwane życie literackie śmiertelnie go nudziło. To z pewnością nie tylko stereotyp, ale sąd poparty licznymi przykładami zachowań pisarza, z jego wieloletnią emigracją, powrotem do Polski w 1996 roku i ponownym wyjazdem z kraju w roku 2008 – tym razem jak zapewnia „na zawsze”.

 

Ten w sumie dość jednostronny portret Mrożka jako mizantropa zaczął zmieniać się jednak w ostatniej dekadzie. Wydana po przebytym w 2002 roku przez pisarza udarze mózgu autobiografia „Baltazar” uczyniła poważną szczelinę w niedostępnym monolicie, jakim autor „Tanga” jawił się czytelnikom. Osobiście uważam „Baltazara” za jedną z najlepszych książek w dorobku Mrożka, książkę, w której pisarz odsłania przed nami niemal wszystkie karty, łącznie ze wstydliwą kartą fascynacji stalinizmem we wczesnych latach 50. Piszę „niemal wszystkie”, bo portret pisarza nie był dotąd uzupełniony o bardzo ważny, a zarazem bardzo obfity materiał, czyli listy pisane przez Mrożka niemal przez całe jego życie.

 

Mrożka-epistolografa odsłania przed nami Wydawnictwo Literackie. Krakowska oficyna opublikowała właśnie trzeci obszerny tom korespondencji Mrożka, po listach do Wojciecha Skalmowskiego i Jana Błońskiego, tym razem z Adamem Tarnem (1902 – 1975), założycielem pisma „Dialog”, po roku 1968 pozbawionym stanowiska jego redaktora naczelnego i kierownika literackiego w Teatrze Współczesnym.

 

W 1958 roku dwudziestoośmioletni wtedy Sławomir Mrożek dostał telegram następującej treści: „Sztuka doskonała, drukujemy natychmiast, proszę przyjechać do Warszawy. Tarn”. Sztuka miała tytuł „Policja” i była pierwszą, jaką Sławomir Mrożek napisał. Pięćdziesięciosześcioletni Tarn był wtedy naczelnym „Dialogu”, w którym publikowano teksty najważniejszych polskich dramatopisarzy i przekłady nowości literatury światowej. Stwierdzenie, że to Adam Tarn odkrył późniejszego autora „Tanga” i „Emigrantów” dla scen całego świata jest nieco na wyrost, można jednak uznać, że bez tej znajomości Mrożek nie byłby tym Mrożkiem, jakiego znamy dzisiaj.

 

Zaczęła się ta znajomość mocnym, jak już wspomniałem, akcentem i wyraźnym ustawieniem obu stron. Z jednej aplikant do dramatopisarskiego stanu, z drugiej o pokolenie starszy i poważny redaktor, również autor dramatów, postać niezwykle ważna w polskim życiu kulturalnym. Znajomość trwała już kilka lat, kiedy zaczęła się korespondencja. Wymusiła ją niejako emigracja Mrożka, który odtąd już jako mieszkaniec zagranicy „rozmawia” z Tarnem - jeszcze przez kilka lat obywatelem PRL-u. Redaktor naczelny „Dialogu” akuszeruje niejako przy pierwszym wielkim sukcesie Mrożka, jakim jest „Tango”. Dba o to, aby polska prapremiera sztuki miała odpowiednią realizację (nie do końca poszło po myśli obu korespondentów, bo realizacja Erwina Axera w Teatrze Współczesnym została o kilka miesięcy wyprzedzona przez bydgoskie przedstawienie w Teatrze Polskim). Tarn nie ukrywa swojego szacunku dla Mrożka i podziwu dla jego pisarstwa, ale nie waha się przesłać mu wielce krytycznej opinii na temat napisanej zaraz po „Tangu” sztuce „Krawiec”. Radzi ją pisarzowi schować do szuflady. Imponować może reakcja Mrożka, który po rewelacyjnym „Tangu” miał prawo popaść w rodzaj dramatopisarskiej pychy. Ale on ostrą krytykę Tarna odebrał niemal jako artykulację własnych wątpliwości na temat „Krawca”.

 

Po 1968 roku sytuacja zewnętrzna obydwu staje się podobna. Teraz już obaj są emigrantami. Tyle że Mrożek na obczyźnie czuje się jak u siebie, Tarn natomiast nie może znaleźć swojego miejsca. Erwin Axer w swoim wstępie mówi o tym w dramatycznym tonie: „Swoja droga to było straszne nieszczęście. Nagłe załamanie się kariery. On bardzo dzielnie to przyjmował. Przecież nie zdawał sobie sprawy z tego, do czego te władze są zdolne. To było bezwzględne. Właściwie tragiczne”. Ten tragiczny rys pojawia się także we wspomnieniu Sławomira Mrożka, który zapamiętał Tarna – już emigranta – jak w niezbyt szykownym paryskim hoteliku, stoi nieco bezradny „w burdelikowym buduarze”. Proponowano mu dobrą profesorską posadę w USA, ale do USA nie pojechał z powodów politycznych (jeszcze przed wojną sympatyzował z komunistami, w PRL-u był „wierzącym” członkiem PZPR). Nie wyrzekł się swych poglądów, których nie akceptowały ówczesne władze amerykańskie. Posada profesora wiedzy o teatrze na uniwersytecie w kanadyjskim Calgary była równie absurdalna, co sytuacja paryska. Tarn jednak nie skarżył się, mimo że – co w swoim wspomnieniu podkreśla Mrożek – „łaskawość losu nazbyt go ukształtowała”. Losu, dodajmy, bezpowrotnie zamkniętego w 1968 roku, a po 1970 jeszcze bardziej utwierdzającego Tarna w patrzeniu na władze PRL bez złudzeń.

 

Korespondencja rozwija się w sposób, chciałoby się powiedzieć, niepokojąco asymetryczny. Podczas gdy listy Tarna są świadectwem jego systematycznego odrywania się od poprzedniego życia, nie tylko towarzyskiego czy kulturalnego, ale od życia w ogóle, po stronie Mrożka obserwujemy rozwój osobowości twórczej. To już nie debiutant niepewny swoich wyborów, ale utwierdzający się w wyborze własnej drogi dojrzały pisarz. Ta świadomość własnej odrębności objawia się z całą mocą w wymianie listów z lata 1973 roku, dotyczącej między innymi „Emigrantów”, drugiej po „Tangu” słynnej sztuce Mrożka. Relacjonując swój pobyt na festiwalu teatralnym w Iranie i widziane tam nowoczesne w formie przedstawienia teatru STU, pisarz konkluduje: „Nie wierzę, żeby tym, co najbardziej ciekawi i fascynuje człowieka, przestał być drugi człowiek, świat drugiego człowieka. A to nie w cyrku, nie w widowisku jest do eksplorowania. (…) Nie wiem, czy przyjdzie czas, kiedy człowiek zwróci się znów ku sobie. Podobno nie, ponieważ odkryto, że człowiek już nie istnieje, że jest tylko funkcją, systemem, medium, przekaźnikiem itd. W każdym razie, choć może jestem w naukowym i epokowym błędzie, interesuje mnie akurat odwrotność tego, czym epoka interesować się nakazuje”. Trudno o lepszy wykład artystycznej niezależności.

 

Bardzo wzruszająca jest końcówka tej korespondencji. Tarn, pokonany rzez śmiertelną chorobę, nie może już pisać ani rozmawiać przez telefon. Więc Mrożek szczegółowo relacjonuje mu perypetie ze swymi sztukami, ale w końcu pozwala sobie na osobiste wyznanie: „Nikt nie jest tak związany jak Ty z moją historią jako dramatopisarza, tak – powiedziałbym – emocjonalnie”. Dalej wyrzuca sobie, że nie jest z przyjacielem w jego samotności i cierpieniu. „Ja nie chcę przez tym chować głowy w piasek i udawać przed sobą, że sobie z tego wszystkiego nie zdaję sprawy, że nie wiem o moim egoizmie, który sprawia, że żyję łapczywie i w pełni, zamiast być teraz przy Tobie. Jeżeli to parszywe i niesmaczne, to niech przynajmniej nie udaję przed sobą, że takim nie jest”. Nie wiemy, jaka była reakcja Adama Tarna na ten list. Odpowiedzieć już nie zdążył. Ale trudno jakoś nie pomyśleć, że musiał być dumny, że jego – w pewnym sensie – wychowanek zachował się po męsku.

 

Sławomir Mrożek ogłosił, że nie będzie już pisał. Ale tomy korespondencji, które otrzymaliśmy w ostatnich latach znakomicie rekompensują czytelniczy głód Mrożkowych nowości. Czyż nie są to wspaniałe, rozpisane na wielolecia, dialogi XX-wiecznych intelektualistów doskonale obrazujące wszystkie ich dylematy, sukcesy i porażki? Czyż korespondencja Mrożka to nie jeden z najoryginalniejszych i największych jego dramatów?

 

Mrożek-Tarn. Listy 1963-1975”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (12) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  807 787  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Literatura w czasach zarazy.

O mnie

Jarosław Jakubowski. Urodzony 6 marca 1974 roku w Bydgoszczy. Absolwent tamtejszego VI LO. Studiował budownictwo i politologię. Zawód: reporter.
Wydał osiem książek z wierszami: "Wada wymowy", "Kamyki", "Marta", "Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców", "Wszyscy obecni", "Pseudo", "Ojcostych" i "Flow". Oraz jedną z prozą - "Slajdy". "Pseudo" i "Slajdy" otrzymały tytuły Bydgoskiej Książki Roku. Równolegle rozwija karierę dramatopisarską. W 2007 roku w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka odbyło się sceniczne czytanie tragedii pt. "Dom matki", w roku 2010 komedia pt. "Życie" zdobyła I nagrodę w konkursie łódzkiego Teatru Powszechnego. W tymże samym roku dramat "Generał" znalazł się w finale konkursu "Metafory Rzeczywistości" Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracownik dwumiesięcznika literackiego "Topos". Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Koronowie.

Statystyki

Odwiedziny: 807787

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl